Translate

07 marca 2013

Niciarka

Moja niciarka była już zniszczona gdy zdobyłam, lakier już się nie świecił, w środku była porysowana, a śruby piszczały. W okolicach świąt Bożegonarodzenia (!) rozkręciłam ją i zaczełam ścierać lakier. Jakoś szło, gorzej z uchwytami, które były pomalowane na ciemny granat, a farba dosłowanie wgryzła się w drewno - musiałam zostawić uchwyty w spokoju, bo powstawały mi ubytki w drewnie. Pomalowałam ją lakierem, warstw było dużo, nawet już nie liczylam ile, ale malowałam i malowałam... Potem "Trochę" zajęło mi skręcanie... No żeby to jeszcze sztywne było, większe te śrubki... połowę skręciłam, a reszta czekała na męża. Oczywiście musiał jeszcze poprawić to moje skręcanie :) Na koniec przyszedł decoupage. Hmmm... chciałam żeby wyglądał jak szkic, jak wyryte coś na drewnie, no nie wygląda tak. Na poczatku mojej przygody z decu zauwazyłam, że jak mam mokry pędzelek i maluje klejem po serwetce, to białe tło serwetki robi sie przezroczyste, więc tym sposobem malowałam ta serwetkę, niestety w niektórych miejscach zostałe biały plamki... przecierałam papierem, ale robiły się dziury... Może coś wymyślę, podmaluję trochę, no nie wiem, właściwie to podoba mi się, ale wiem, że mogła by wyglądać inaczej. A wczoraj udało mi się pomalowac uchwyty, więc dziś prezentuję moją niciarkę.




Zdjęcia bade, bo poranne słońce świeci pięknie :) 
To tyle na dziś. Kolejny post dopiero w przyszłym tygodniu, więc juz dziś życzę Wam udanego weekendu, bardzo twórczego i miło spędzonego! Pozdrawiam!!!