Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta Bożego Narodzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta Bożego Narodzenia. Pokaż wszystkie posty

02 stycznia 2017

Poświątecznie.

Witam Was serdecznie w Nowym Roku. Krótko dziś- takie małe wspominki minionych Świąt i Sylwestra.
 Stroiki - uparłam się na kawał drewna, tak surowo z kapiącą steryna. Z tym ostatnim nie było problemu bo plaster nie jest idealnie prosty - postawiłam stroik na stole zapaliłam świeczki, poczekałam, steryna nakapala a później delikatnie przeniosłam stroik na obrus. Efekt zadowalający, choć samo krojenie plastra drewna w odpowiednim rozmiarze było dość trudne. Ale to nie ja się z tym męczyłam tylko mój mąż.
 A to drugi mniejszy stroik na ławie.

 I jeszcze szał sylwestrowy😀
To tyle. Sprzątałam dziś w moich włóczkach... Dużo tego. Będę dziergać. Muszę tylko skończyć serwetki świąteczne... A co!? Na przyszły rok będą...
Pozdrawiam!

20 grudnia 2016

Historia pewnej gwiazdy.

Po moim powrocie do blogowego świata, jako jedno z pierwszych miejsc które odwiedziłam były Twoje DIY  - czysty przypadek, ale trafiłam właśnie tam.  Wypatrzyłam sobie - zaraz na początku strony w takich najbardziej popularnych- "mechowe" choinki, które już Wam pokazałam i gwiazdy a'la Ikea. Spodobały mi się, myślałam nawet żeby sobie taką kupić- w co drugim oknie tu wiszą takie - ale w Ikei ich nie znalazłam, a na szukanie po sklepach brakło czasu. Przystąpiłam do dzieła. Pierwsze podejście- szablon narysowalam sama, bo nie chciało mi się uruchamiać drukarki - muszę ją przenośni do do innego pokoju czy kuchni żeby podłączyć  do prądu... Bo tam gdzie stoi na stałe ma tylko stać- gniazdko jest po drugie stronie pokoju i jakoś nie widzą mi się kolejne kilometry kabli na podłodze. I nie poszło mi. Źle wymierzyłam i gwiazda się nie złożyła. Podejście numer dwa - uruchomiłam drukarkę, umęczyłam się z ostatnim ramieniem jak nie wiem co - to pierwsza i ostatnia gwiazda! Wymyśliłam sobie ze będzie złota- wzięłam spray dekoracyjny i pomalowałam. Oj... Marszczy się... Wkurzona na siebie, za karę zaczęłam robić kolejna gwiazdę, nie czekając aż tamta całkowicie wyschnie.  Trzecia wyszła idealnie. A w tym czasie złota wyschła i wcale nie jest tak źle z nią- tylko za ciemna jest jak dla mnie. Myślałam nawet o jakiś lampeczkach do środka - to już nie w tym roku. Ale kto wie?, może za rok?

Pierwsza - biała gwiazda - sfotografowana jest na tle czarnej rolety.
To tyle na dziś. Tworzę właśnie coś świątecznego ale wątpię żebym zdążyła przed Wigilią...
Życzę Wam dobrze wykorzystane go przedświątecznego czasu i nie przemęczajcie się!
Pozdrawiam 

19 grudnia 2016

Świąteczne ściereczki do kuchni.

W tym roku - po dwóch latach obdarowywania bombkami decupażowymi- zatęskniłam za szydełkowymi prezentami. Na bombki czy gwiazdki nie było szans - bo nie mam czasu na lukrowanie, myślałam o serwetkach czy podkładkach pod kubki ale musiałam zmienić ambitne plany w coś znacznie prostszego. A najprostsze są chyba ściereczki do kuchni. Takie co są zawsze pod ręką żeby wytrzeć co się napaskudzi 😀 Ściereczki są z bawełny więc można je prac w 60 st- ja mam takie już od kilku lat i tylko w 60 s je piore. I tu się wymądrze bo się na tym znam i mam papier na to, otóż pranie zaczyna się od 60 st - wtedy możemy zbić nieznaczną ilość bakterii a 90 st właściwie większość- niższe temperatury to tylko usunięcie brudu i odświeżenie tkanin.  Ręczniki, pościel tylko 90 st - przypomnijmy sobie nasze babki i matki jak gotowaly pościel! Podobnie ścierki kuchenne. Takie zmywarki szydelkowe - 60 st. Oczywiście dużo ubrań nie przeżyje 60 st. Ja takich mam niewiele w tygodniu na 5 pralek prania w 60 st mam tylko dwie pralki na 40 st. Oczywiście zdaży się pranie wełniane czy zasłonki - ale to już inna sprawa. Ubrań które nie przeżyją 60 st nie kupuje a jak na czymś co uważam że przeżyje w 60 st jest metka 40 st to i tak piórem w 60. Miałam przyjemność obejrzeć namnażanie się bakterii ma ubraniach, dłoniach czy w łazienkach uwidocznione za pomocą jakiegoś płynu i lampy UV. Wali w dekiel- schiza do końca życia.
Maniakalne opętanie odłóżmy bok - nie bierzcie tego do siebie i pierzcie jak uważacie i wracając do tematu...
Zrobiłam trzy komplety ściereczek na prezenty dla znajomych rodzin. Ledwo zdążyłam...

Wzór to mój własny pomysł.  Kolory oczywiście świąteczne.
I co? To wszystko właściwie.
Odezwę się jeszcze pod koniec tygodnia.
Miłego wieczoru!

13 grudnia 2016

Choinki mchem porośnięte.

Czas do świąt topnieje nieubłaganie, a ja jeszcze nie pokazałam czegoś świątecznego. To nadrabiam zaległości. Stworzyłam trzy takie choineczki:
Pomysł na choinki wypatrzyłam na stronie Twoje DIY. Spodobały mi się, a że takie stożki kiedyś przytargałam do domu (co prawda nie styropianowe a tekturowe), trzy doniczki z zestawu mam, jakieś ozdoby też, to przystąpiłam  do realizacji. Zastanawiałam się tylko gdzie znaleźć ładny mech. Synek przyszedł mi z pomocą i powiedział że on wie gdzie rośnie ładny mech - taki "kulkowy" - w lesie przy szkole gdzie ma szałas. Tylko ile chce tego "mecha" to on mi przywiezie. Ostatecznie wysłałam wszystkich mężczyzn z domu na poszukiwania "mecha". Zebrali równo na trzy choinki. Ale co tam- ważne że są i się nam podobają.
Miałam przyjemność ostatnio pozbyć się 5 fiolek krwi z ciała mego, straszne to dla mnie nie jest, nawet lubię popatrzec😀 A dziś odebrałam wyniki i wszystko jest bardzo dobrze. Począwszy do witamin skończywszy na hormonach i cholesterolu. W tej chwili mam witaminę B12 na poziomie ponad 900 a rok temu było to 100. Ale i tak muszę przyjmować zastrzyki co 3 miesiące. Ale co przetestowałam, to Dvitum - witamina d3 w oleju. Rok temu łykajac jakąś tam zwykła witaminę d3 w grudniu miałam ledwo ponad 50 a w tym roku jest 99. Więc jak ktoś się zastanawia jak witaminę d3 wybrać to polecam Dvitum - to z reklamy z pogodynką.
To już wszystko. Postaram się w tym tygodniu opublikować jeszcze jeden typowo świąteczny post, ale nie mogę obiecać.
Do miłego!
pozdrawiam!



05 grudnia 2016

Nissebog - trochę świątecznych inspiracji.


Dzisiaj bedzie inspirująco.
Oto duńska gazetka "Nissebogen"- Nisse to takie skrzaty, stworzenia świąteczne.
Opisów nie publikuje bo i tak nie przetłumacze ich - ja nawet po polsku nie kumam opisów- wolę schematy. Chyba że ktoś jest zainteresowany, to służę dokładnieszymi zdjęciami.

ogrzewacze na jajka
ogrzewacze na butelkę 


W ostatnią sobotę mieliśmy takie piękne niebo o zachodzie słońca. 


Właśnie odkryłam że nie ma już albumów Picasa!? To gdzie teraz można znaleźć fajne wzory? Teraz np szukam serwetki świątecznej w kształcie gwiazdy - ma ktoś może coś takiego albo gdzie szukać? Przerażona jestem że straciłam bezpowrotnie dostęp do bazy wzorów.
Tu zawsze mogłam liczyć na Waszą pomoc - mam nadzieję że i tym razem pomożecie.
Miłego wieczoru Wam życzę!

02 stycznia 2014

Poświateczne wspomnienia.

Witam wszystkich serdecznie w Nowym Roku. W tym miejscu życzę Wam zdrowia, szczęścia, miłości, radości i wielu robótkowych projektów (plus kilka godzin  dziennie ekstra na dzierganie - rozszerzmy dobę do 30 godzin :)). 

Ja święta spędziłam rodzinnie i leniwie - czyli robótkowo z jak najmniejszą ilością domowych obowiązków :) Co prawda dziś tylko Julia pojechała do szkoły, a moje chłopaki jeszcze leniuchują i mają ferie, ale ja już mam dosyć spania i też już skończyłam ferie, wstając o normalnej godzinie :)
Chce Wam dziś pokazać moją choinkę. Nie umiem robić zdjęć włączonej choince. A wyłączona wychodzi ciemno. W tym roku z racji, że akwarium zajęło miejsce choinki, to choinke postwiliśmy w drzwiach do pokoju z zabawkami, zwanego "bawialnią". Za choinka znalazła się lampa i przez to chyba te zdjęcia wychodziły tak strasznie.








Nie wiem czy zauważyłyście, co wisi pod sufitem? To długaśny łańcuch, który zrobiły moje Dzieciaczki :) A sobie wymyśliłam, żeby mi nie przeszkadzali podczas przygotowań przedświątecznych, że dam im papier pocięty w paseczki, klej i będą kleić łańcuch. I tak kleili i kleili, nawet ich to wciągnęło :) 
Pomiędzy Świętami a Nowym Rokiem odwiedziliśmy Regnskov w Randers, czyli las deszczowy :) Trzeba było się ruszyć trochę :) I stwierdziłam, że moje dzieci są wybitnie porąbane. Tak, porąbane, no bo ich zachowanie czasem nawet nie pasuje do norm zachowań. Otóż uczestniczylismy w pokazie zwierząt.
Julia, Granek i Jędrek ochoczo głaskali takiego węża:
ktorego ogon ładnie zawijał się na ich rączkach...
I małego krokodyla głaskali, nawet przyglądali się z bliska jego zębom... a wiedza, że krokodyl potrafi i zranic i zabić, bo programy o zwięrzątkach to u nas bardzo często.

 O i pytona przynieśli, to tez pogłaskali i nawet ogon podnosili, żeby sprawdzić jaki ciężki jest.
 Ale jak tylko na pokazie pojawił się ten ptak:
Przyszedł, bo on w naturze zjada małe węże :), Julia była twarda, została na miejscu, choć przerażenie miała w oczach, ale i Franek i Jędrek uciekli przed ptakiem i zaiesili się na moich nogach... Nie bali się ani węży, ani krokodyla, a przestraszyli się ptaka, który wygląda jak pluszowa kulka... 
Czy to normalne? Chyba im się coś poprzestawiało...
To wszystko na dziś. Zmykam, bo już sie pierwsze pranie zrobiło,  a kilka ich dziś mam do zrobienia :)
Dziękuję za życzenia świateczne, jakie od Was dostałam.
Pozdrawiam serdecznie!!!

23 grudnia 2013

Skrzaciki.

A takie małe dwa skrzaciki, właściwie to powstały trzy, ale do zdjęcia stanęły tylko dwa, bo jeden dałam w prezencie światecznym szybciej niż przewidywałam i nie myslałam o zdjęciach :) Te dwa też są prezentami, ale im zdążyłam zrobić zdjęcia :)

Wczoraj zaczęłam ubierać choinkę... przez godzinę ją rozkładałam... każda gałązkę ukladałam. I od razu utnę wszelkie glosy za i przeciw żywym i sztucznym choinkom, to nie na moje nerwy sprzątanie igliwia i dlatego nie mam i nie będę miała prawdziwiej choinki póki dzieci nie zaczną sprzatać same po sobie, a poza tym to żywa choinka takich rozmiarów jakie są jedyne słuszne dla mnie, czyli 2 - 2,10 m i o takim wyglądzie bym była zadowolona i taki gatunek, jaki wyglądał by jak moje wymarzone drzewko, kosztuje trochę, a ja już wolę dać te pieniądze na pomoc humanitarną czy inne szczytne cele, niż przeklinać co kilka godzin na spadające igły. I wracając do ubierania choinki, to pierwszą nasza wspólna choinke ubrałam ja, zajęło mi to 5 godzin, bylam strasznie z niej zadowolona. Później przez lata, choinkę ubierał mąż z pomoca dzieci... w tym roku powiedziałam "nie" i choinke ubieram ja. Bo tak jakoś nieskładnie ją ubierali. Oczywiście dzieci pomogą, mąż założył już gwiazdkę na czubku, a ja z pomocą Julki obkręciłam choinkę 400 sztukami lampeczek... (mąż trochę mnie traktuje jak wariatkę, ale ja za rok sobie dokupię do 500 sztuk :) - tyle zawsze mieliśmy, ale się troche popsuły). A dziś będę ubierała choinkę w łańcuchy, bombeczki, pierdołki :) Zaraz zaczne i tak w ciągu dnia z doskoku, czekając aż się coś upiecze, czy ugotuje to sobie trochę poustrajam :) A w Wigilię spryskam całą choinkę brokatem w sprayu :) A co!, niech się świeci, błyszczy i mieni! W końcu są Święta, magiczne Święta :)
A Julia chodzi po domu i śpiewa kolędy :) 
Pogoda wybitnie nie świąteczna, ciepło wręcz. W piątek do pracy pojechałam rowerem... i wcale nie mam do przejechania kilku metrów, tylko 5 km... a się jechało dobrze. Tego jeszcze nie było, żebym w grudniu jeszcze jeździła rowerem, ba! nawet skuterem nie jeździłam w grudniu! Najdłużej to do pierwszego tygodnia grudnia, bo nawet jak bylo ciepło to wiało, przymrozek był, albo mgły nieziemskie. A w tym roku, caly grudzień na skuterze i jeszcze 20 grudnia na rowerze :) 
Pozdrawiam wszystkich świątecznie :)

22 grudnia 2013

Świąteczne ciasteczka i skórka pomarańczowa w czekoladzie :)

Dziś zaprezentuję ciasteczka, jakie przygotowałam na święta. Pokażę tylko te które robiłam pierwszy raz, nie będe powielała tych które robiłam też rok temu.

Ciasteczka miodowe z przyprawami korzennymi. 
O... pycha... a że w przepisie ciasteczka były wyciskane stepelkami to ja też chciałam, znalazłam małą gwiazdkę i wyciskałam na ciastkach :) Przepis znajdziecie tutaj: Miodowe ciasteczka z przyprawami korzennymi.
Drugie ciasteczka to... eh, co tu dużo gadać, a właściwie nie gadać, bo nie znam takiego słowa, żeby nazwać, czy określić mój zachwyt nad nimi, są idealne, niesamowite, nieziemsko smaczne...
To "spriz... coś tam", czyli niemieckie kruche ciasteczka.

 Łatwo się ich nie robi, bo trzeba wyciskać, ale chocbym miała włożyć w nie jeszcze raz tyle pracy, to uwierzcie mi mogę je robić codziennie! Przepis znajdziecie tutaj: Spritzgeback - niemieckie kruche ciasteczka świateczne.
I zapowiadana juz we wcześniejszych postach skórka pomarańczowa w czekoladzie... no... rarytaski :) Dzieciom smakuje, mi nawet też (a nie jestem fanką pomarańczy, a zwłaszcza ich skórek). 
 Taki słoiczek będzie nas cieszył podczas świąt :)
Jakbyście znalazły chwile w tym zabieganym dniu, to polecam wypróbowac ciasteczka, a zwłaszcza te niemieckie "spritz...".
Przedświąteczna gorączka pewnie u Was trwa, ale spokojnie, wszytsko zdążycie zrobić, przygotować i bedzie pięknie :)
Ściskam świątecznie!!!

21 grudnia 2013

Decu bombek sztuk wiele i "julegave".

Rozkręciłam się z bombkami :) Poszalałam i wykorzystałam wszystkie moje styropianowe kulki :) Robiłam jedną bombkę za drugą :) Tak mnie zmobilizowała moja poprzednia bombka :) Wyszła zadowalająca, a ja nie musze kupować "plastikowych piękności", bo o szklanych mogę zapomnieć... u nas choinka żyje swoim życiem :)

Moje bombeczki decu wyglądają o tak:
3 są wielkości jak poprzednia, czyli duże :)
1. dwustronna z nisse, czyli skrzatami
2. dwustronna - a ta mi sie strasznie podoba :)

 3. A ta czworoboczna :)

 I jeszcze dwie małe bombeczki :) Na każdej bombce są dwa kwiaty, te które widać na zdjęciach :)


Ładne, muszę przyznać :)
A teraz o prezentach, czyli julegave - a dostaliśmy takie od pracodawców :) Przyjemne to takie :)
Mój prezent jest bardzo w moich kolorach :) zdjęcie nie przekłamuje kolorów - kwiaty sa bordowe :) Treaz myślę jak do tego stroika domontować świeczkę, albo dostawić, bo tak mi się podoba, że chętnie bym go widziała na stole wigilijnym :)
A mój mąż dostał "worek", słodycze, wina i świeczniki :)
Takie dizajnerskie :) Dansk design :) Georg Jensen się nazywa firma, nie, nie szukajcie, nie wchodzcie na tą stronę... serce może pęknąć... za takią śliczna bransoletkę, to musiałabym samochód sprzedać... Zresztą takich świeczników też bym nie kupiła, bo szkoda kasy, ale jak dostaliśmy to już nie marudze :)
Zapewne dla wielu z Was dzisiejszy dzień jest bardzo pracowity, więc życzę dużo sił i chęci :)
Pozdrawiam serdecznie!!!