Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maskotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maskotki. Pokaż wszystkie posty

05 grudnia 2016

Nissebog - trochę świątecznych inspiracji.


Dzisiaj bedzie inspirująco.
Oto duńska gazetka "Nissebogen"- Nisse to takie skrzaty, stworzenia świąteczne.
Opisów nie publikuje bo i tak nie przetłumacze ich - ja nawet po polsku nie kumam opisów- wolę schematy. Chyba że ktoś jest zainteresowany, to służę dokładnieszymi zdjęciami.

ogrzewacze na jajka
ogrzewacze na butelkę 


W ostatnią sobotę mieliśmy takie piękne niebo o zachodzie słońca. 


Właśnie odkryłam że nie ma już albumów Picasa!? To gdzie teraz można znaleźć fajne wzory? Teraz np szukam serwetki świątecznej w kształcie gwiazdy - ma ktoś może coś takiego albo gdzie szukać? Przerażona jestem że straciłam bezpowrotnie dostęp do bazy wzorów.
Tu zawsze mogłam liczyć na Waszą pomoc - mam nadzieję że i tym razem pomożecie.
Miłego wieczoru Wam życzę!

16 stycznia 2014

Wąż mleczny.

Wężowe szaleństwo ogarnęło i Julię. Jej życzenie nie było wymagające - wąż mleczny, nie za długi i zamiast koloru czarnego wpadającego w ciemny granat ma być niebieski kolor. I zostałam ostrzeżona, żebym się przypadkiem nie pomyliła i nie zrobiła węża koralowego, bo one są podobne! (wąż mleczny przyjął ubarwienie węża koralowego, by udawać że jest on zdolny do obrony - to ma nawet taką ładną nazwe: mimikra.) A ja się nie pomyliam i zrobiłam takiego wężą jakiego Juia chciała (uściślę że wąż koralowy ma paski korolowe równej wiekości, nie tak jak wąż meczny - paski szersze i węższe).

Wąż wygląda tak i ma w sobie drucik:

Wąż nie duży, bez wyraźnie zaznaczonego pyszczka i ogonek mi się udał :) Wreszcie :) Niby wąż prosty, łatwy i przyjemny do dziergania... Ale... od tego obracania i dziergania w kółko kika razy zakręciło mi się w głowie, aż tak, że efekt kręcenia pozostał mi po zakończeniu dziergania...
W temacie wężowym mam chwilową przerwę - muszę dokupić włóczkę, a w sklepie będę... za jakiś czas. Ale nic się nie stało, bo ostatni wąż jest da Franka, a Franek ma już kameleona i jest bardzo wyrozumiały i czeka cierpliwie na węża. 
Dziękuję za liczne komentarze i odwiedziny. To jest bardzo budujące i miłe. 
Życzę Wam wszystkim dobrego dnia. Pozdrawiam!!!

15 stycznia 2014

Pyton zielony.

Franuś dostał kameleona, a Jędruś poprosił o węża... A dokładniej o "wąża" - a tak mi dziecko źle odmienia czasem, podobnie jak "lew", jeden lew to "lew", a dwa lwy to "wly" i strasznie mu cieżko wymówić "lwy", ale się stara dziecko i sam się poprawia. Ale wracając do węża. Jędruś poprosił o węża, a ja z mężem zaczęliśmy rozmawiać o tym, że nawet przyda mi się taka robótka, bo zamierzałam wykorzystać różnokolorowe resztki bawełny, a mąż mówi do Jędrka, że będzie miał ładnego kolorowego węża, a Jędrek na to, że on nie chce kolorowego węża! On chce pytona! Zielonego pytona! Musiałam sekunde pomyśleć czy są zielone pytony w ogólebo takie w łaty, zielonkawo - brązowe, abinosy to wiem, ale całe zielone, no może są, ale bardziej mnie przeraził kształt pyska tego węża i jego wielkość... W internecie poszukaliśmy zdjęć pytonów zielonych (no tak, są zielone pytony - niedouczona matko, albo się zapomniało z nadmiaru obejżanych filmów o zwierzątkach...), padło na pytona z żółtymi ciapkami i jeszcze miał mieć "brzuszek" w innym odcieniu zielonego. To zaczęłam dziergać... dziergałam i dziergałam, Jędrek mierzył czy dugość odpowiednia, i dalej dziergałam... Pyton miał mieć zgrubienie, że właśnie coś zjadł, ale ja stwierdziłam, że zrobię to na końcu, bo na pewno będę miała probem z zakończeniem ogonka, czyli ładnym "zjazdem", bo zawsze mam z tym problem, pruję później i próbuję kilka razy, a przy wężu prucia nie może być - bo wrabiałam kolory, a prucie z dowiązanymi nitkami o dugości czasem kilku centymetrowej... masakra. 

Co mi wyszło? Wąż mi wyszedł! Nawet taki jaki mial być :) W środku węza jest drucik, ale ponieważ wąż jest duży, gruby i długi to nie jest giętki, drut umożliwia właściwie niewielkie zgięcia.

Kolorki w realu są bardziej intensywne i zielony jest jaśniejszy. A i jeszcze wspomniałam o "brzuszku" - otóż cały brzuch jest zrobiony jaśniejszym zielonym z nierównymi brzegami, czyi koory wchodzą w siebie - widać to trochę na zdjęciach. 
A! I zapomniałam, więc dopisuję długość węża: 126 cm.
Węży nie koniec :) Mam jeszcze jedego do pokazania i jednego do zrobienia. Chwilowo zmagam się z drutami i nawet mi lepiej idzie niż zakadałam. I lepiej wychodzi niż mi się wydaje podczas robienia :) 
To wszystko na dziś. Zmykam, bo już się pierwsze pranie skończyło, a dziś pralka będzie miała dużo zajęcia, więc muszę ją szybko zwolnić. 
Dziękuję bardzo za wszystkie odwiedziny i bardzo miłe komentarze - aż się czerwieniłam :)
Pozdrawiam serdecznie!!!

14 stycznia 2014

Już nie płacz Synku - zrobię dla Ciebie kameleona.

Ech ten mój Franuś - jak święty Franciszek, wszystkie zwierzątka kocha. Kocha wszystkie zwierzęta bez wyjątku. Łapie muchy, żaby, traszki, "opiekuje się nimi", karmi i nawet mu nie zdychają. Franka zafascynowały jaszczurki. Zaczęło się od fimu o waranach, później takiego warana sobie obejżał u nas w Regnskoven - fajnie bo waran podszedł do szyby i wręcz na nią wazł i dziecko mogło sobie wszystko obadać. Interesował się najróżniejszymi jaszczurkami, ogądał je w filmach, na żywo w Regnskoven, aż go podsadziam w skepie zoologicznym do najwyższych terrariów... Kameleon... Miłość od pierwszego wejżenia, która trwa już od jesieni... i nie zapomina o tym, wciąż twierdzi, że kocha kameleony i chce takiego mieć. Franek jest takim dzieckiem, które rzeczywiście zajmuje się zwierzatkami, dba o nie, dogląda, ogląda, chce o nich wszystko wiedzieć. Wygąda na to, że kameleon będzie naszym kolejnym domownikiem. Mi to nie przeszkadza, zajmować się mogę, choć i tak ja się zwierzętami sama nie zajmuję, bo przy rybkach pomagają mi chłopcy, a Julia zajmuje się króikiem, a jak to jest dziecka marzeniem... Marzenie o kameleonie miało kulminację przed świętami, bo oczywiście co Franuś chce od Mikołaja - kameleona... I tak sobie pewnego dnia jesteśmy w mieście, jeden sklep, drugi sklep, czas goni, a Franek chce do kameleona - czyli do sklepu zoologicznego. Ale nie mieliśmy już czasu, bo jeszcze dużo było do załatwienia, a zaraz skepy nam pozamykają. A biedny Franuś zapąkany, zasmarkany, mówi tak: "Ja nic nie mogę! Kameleona nie mogę...". Tak mi się go żal zrobiło, wiedziałam, że kiedyś mu tego kameleona kupię, ale póki co chciałam coś zrobić da niego, żeby mu trochę lepiej się zrobiło. 

Wyszukaliśmy z Frankiem odpowiednie zdjęcie kameleona, poszczególnych części jego ciała, dobraliśmy kolory i zaczęłam dziergać. 
Kameleon wygąda o tak:
 Ogonek się zwija - bo w środku ma ducik.
 Język - trąbka, ma w środku przeszytą gumkę, dzięki temu można go trochę wyciągać. W łapkach też są druciki, toteż można go zaczepić.
 I w pacach też ma druciki :) I na tym zdjęciu widać faktyczny kolor kameleona.
 I wielkość, w porównaniu z świeczką.
Czego się nie robi dla dzieci? Oczywiście kameleon wygryzł wszystykie zabawki od Mikołaja, a rodzeństwo pozazdrościło i też musiałam dziergnąć dla nich szydekowe zwierzątka, trochę inne, ale to będą tematy na kolejne posty. 
To wszystko na dziś. Dziękuję za odwiedziny, życzę dobrego dnia!
Pozdrawiam serdecznie!!!

11 stycznia 2014

Angry Birds - finał sezonu.

Zrobiłam Wam mały serial :) Pokazywałam postaci z Angry Birds w odcinkach, podsycałam napięcie (oj, bez przesady, ale fajnie brzmi) i dzis przyszed czas na podsumowanie, czyi fina sezonu :)

Zdjęcie grupowe Angry Birds:

Wszystkie ptaki, czyli oczywiście prócz świnki i bomby mają ogonki :) 
To wszystko na dziś. Życze miłego dnia i udanego weekendu. Pozdrawiam!!!

10 stycznia 2014

Niebieski ptaszek Angry Birds.

Dziś ostatni prezentowany ptaszek Angry Birds. Ten niebieski ptaszek jest najmniejszy spośród wszystkich Angry Birdsów.  Ładny niebieski kolor ma :) Taki intensywny :), czego oczywiście na zdjęciach nie udało się uchwycić... Na zdjęciu wygląda na jasno-niebieski w rzeczywistości jest to niebieski, ładnie nasycony w strone granatu.

Dużo kolorowych prac ostatnio pokazuję :) Kolorowo mi się w koszyczku robótkowym zrobiło od tych kolorowych włóczek i końca kolorowych robótek nie widać :) A dobrze, bo to przyjemne i szybkie robótki :) A kolorów o tej prze roku potrzeba :) Wczoraj dotarł do mojej świadomość impuls z informacją którą czytam co dzień, ale nie zwracałam na nią uwagi, otóż jak mówi strona internetowa z prognozą pogody wschód słońca mamy o godzinie... 8.50, a zachód o 16.04. Boli nie? Ale na szczęście robi się coraz jaśniej z dnia na dzień i wkrótce noc będzie mniejszością i zaczna się białe noce:) Pocieszeniem jest też to, że dzięki wysokości geograficznej  na której mieszkam kika godzin po zachodzie słońca nad zachodem widnieje piękna łuna, czasem jasna, czasem różowa a nawet czerwona. Podobnie rano nad wschodem. Czasem wieczorami mamy taki fajny efekt pół nieba jasnego, pół ciemnego, granatowego... Pięknie. 
To wszystko na dziś. Jutro podsumowanie Angry Birdsów, czyli zdjęcie grupowe. 
Do jutra! Pozdrawiam!!!

09 stycznia 2014

Żółty ptak Angry Birds.

Miał być trójkątny ptak, bo niby taki jest w grze. Ale przekonałam dzieciaki że stożek też jest dobry i nie musiałam za bardzo się wysilać i obmyślać jak to ugryźć. 

Jutro ostatni ptak i podsumowanie serii Angry Birds w sobote :)
Ostatnio siedzę w zabawkach (jeśli tak je można nazwac, bo ja to bym raczej nazwała: "z braku laku dobre i to"), a głowa pelna innych pomysłów, kilka robótek z terminami, a nawet z\imowe pomysły mi przyszy do głowy, a zima ma przyjść, owszem, w przyszłym tygodniu - a ile z nami zostanie?, czy zdąże wydziergać zanim znów odejdzie? Hmmm... Nie moja wina, że mi wizja przyszła akurat teraz!
To tyle na dziś, zmykam, bo czas wolny sie kurczy. 
Pozdrawiam serdecznie i życzę miego dnia!

08 stycznia 2014

Zielony ptak Angry Birds.

Angry Birds'mania trwa. Dziś przyszedł czas na zielonego ptaka, dla mnie to tukan. Jakby ktos chciał wydziergać takie dla swoich pociech, to mozna zerknąć tutaj: http://pl.angrybirds.wikia.com/wiki/Ptaki, tu jest cała charakterystyka ptaków z Angry Birds, a tu wszystkie postaci z tej gry: http://pl.angrybirds.wikia.com/wiki/Kategoria:Postacie. Więc zanim poprosicie dzieci o pomoc - by Wam powiedziały jakie postacie macie wydziergać, to się dwa razy zastanowicie. Mi sie udało przekonać dzieci do podstawowych ptaków - na szczęście...

Zielony ptak wygląda tak:
Kolor trochę przyciemniony na zdjeciu, no nie wychodzą mi zdjęcia z rana, a ja juz nie mam cierpliwość tańczyć z aparatem nad obiektem.
To tyle na dziś. Życzę udanego dnia i pozdrawiam!!!!

07 stycznia 2014

Angry "bomba" birds.

Dziś jeszcze mało kolorowy ptak z serii Angry Birds, ale pokazać by wypadało :)

Wciąż jestem pod wrażeniem jak te szydelkowe zabawki wciągnęły moje dzieci! 
To wszystko na dziś, jakoś tak nie mam dziś weny do pisania... najchętniej to bym wróciła do łóżeczka... 
Dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim postem i porady dotyczące zawijania się robótki - następnym razem wypróbuję :) Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam dziś trochę więcej energii niż mam ja...

23 grudnia 2013

Skrzaciki.

A takie małe dwa skrzaciki, właściwie to powstały trzy, ale do zdjęcia stanęły tylko dwa, bo jeden dałam w prezencie światecznym szybciej niż przewidywałam i nie myslałam o zdjęciach :) Te dwa też są prezentami, ale im zdążyłam zrobić zdjęcia :)

Wczoraj zaczęłam ubierać choinkę... przez godzinę ją rozkładałam... każda gałązkę ukladałam. I od razu utnę wszelkie glosy za i przeciw żywym i sztucznym choinkom, to nie na moje nerwy sprzątanie igliwia i dlatego nie mam i nie będę miała prawdziwiej choinki póki dzieci nie zaczną sprzatać same po sobie, a poza tym to żywa choinka takich rozmiarów jakie są jedyne słuszne dla mnie, czyli 2 - 2,10 m i o takim wyglądzie bym była zadowolona i taki gatunek, jaki wyglądał by jak moje wymarzone drzewko, kosztuje trochę, a ja już wolę dać te pieniądze na pomoc humanitarną czy inne szczytne cele, niż przeklinać co kilka godzin na spadające igły. I wracając do ubierania choinki, to pierwszą nasza wspólna choinke ubrałam ja, zajęło mi to 5 godzin, bylam strasznie z niej zadowolona. Później przez lata, choinkę ubierał mąż z pomoca dzieci... w tym roku powiedziałam "nie" i choinke ubieram ja. Bo tak jakoś nieskładnie ją ubierali. Oczywiście dzieci pomogą, mąż założył już gwiazdkę na czubku, a ja z pomocą Julki obkręciłam choinkę 400 sztukami lampeczek... (mąż trochę mnie traktuje jak wariatkę, ale ja za rok sobie dokupię do 500 sztuk :) - tyle zawsze mieliśmy, ale się troche popsuły). A dziś będę ubierała choinkę w łańcuchy, bombeczki, pierdołki :) Zaraz zaczne i tak w ciągu dnia z doskoku, czekając aż się coś upiecze, czy ugotuje to sobie trochę poustrajam :) A w Wigilię spryskam całą choinkę brokatem w sprayu :) A co!, niech się świeci, błyszczy i mieni! W końcu są Święta, magiczne Święta :)
A Julia chodzi po domu i śpiewa kolędy :) 
Pogoda wybitnie nie świąteczna, ciepło wręcz. W piątek do pracy pojechałam rowerem... i wcale nie mam do przejechania kilku metrów, tylko 5 km... a się jechało dobrze. Tego jeszcze nie było, żebym w grudniu jeszcze jeździła rowerem, ba! nawet skuterem nie jeździłam w grudniu! Najdłużej to do pierwszego tygodnia grudnia, bo nawet jak bylo ciepło to wiało, przymrozek był, albo mgły nieziemskie. A w tym roku, caly grudzień na skuterze i jeszcze 20 grudnia na rowerze :) 
Pozdrawiam wszystkich świątecznie :)

16 grudnia 2013

Zielona świnka - Angry Birds cd.

Dziergam w wolnych chwilach, korzystając z każdej wolnej chwili w kuchni biegnę do pokoju obok, gdzie na parapecie maluje gwiazki i generalnie to zamieszkałam w kuchnii :) Cały weekend pierniki, piernikowe ozdoby, tona lukru..., polewy czekoladowe... Jutro pokażę efekty. Ale żeby gdziekolwiek zrobić zdjęcie, to najpierw musze posprzątać, bo po weekendzie to zawsze mam taki bałagan... a już po tym weekendzie to w szczególności... Tak więc, sprzatania mnóstwo, a jeszcze dziś zabieram się za kapustę kiszoną, to ja juz może przejdę do tej zielonej świnki :)
Zielona świnka należy do ekipy Angry Birds - ale stoi po tej złej stronie - kradnie jajka :)
Tak wygląda teraz:
 A tak wyglądała jeszcze ze starymi oczkami:

Cieszy mnie to, że zabawki Angry Birds, które robię dla moich dzieci - są używane :) Dzieci właściwie od nich zaczynają zabawę i potrafią nawet na kilka godzin zająć się tymi maskotkami - owszem, do zabawy dołączają dinozaury, samochody, meble... ale co tam, najważniejsze, że rzuty wykonują tym co trzeba :) 
To wszystko na dziś, jutro będzie bardziej świątecznie :) 
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia :)

11 grudnia 2013

Biały ptak i poprawiony czerwony ptak, czyli Angry Birds atakują :)

Angry Birds atakuja, a ja dziś bede miała inny atak... jakiś armagedon przeżyję... Ten ostatni orkan to pikuś... Otóż w poniedziałek Julia miała urodzinki - 8 lat już... eh..., no, i dziś organizuje impreze dla koleżanek z klasy... wszystkich koleżanek... wszystkich dziewczynek z jej klasy, czyli aż 11 sztuk (a chłopców dla równowagii w klasie jest aż 8 sztuk :)), razem z Julia, a że jedna dziewczynka już wyjechala na ferie świąteczne, to bede dziś miała łącznie z Julią - 10 małych dziewczynek w domu... zniosę to jakoś? Przeciez one są gorsze od stada piszczących kurczaków... W związku z tym, piszę szybko, bo muszę przygtować jedzenie, muffinki, torcik dokończyć itd...

Biały ptak z serii Angry Birds wyglada tak:

 Biały ptak jest największym z ptaków z Angry Birds, jest to właściwie tak kura, co znosi jajka. A jak znosi jajka, to zobaczcie co ma pod sobą:

Jajo!!!
Wczoraj dzieci wypróbowały zabawę czerwonym ptakiem, białym ptakiem i świnką, ale ta jeszcze nie ma oczu. Zabawa była przednia, nawet tata się włączył :)
I jeszcze czerwony ptak, poprawiony z nowymi oczami:

I tyle na dziś. Uciekam, bo czas się zabrać za przygotowania...
Dziekuję Wam za odwiedziny i komentarze. Życze miłego i spokojnego dnia! Pozdrawiam serdecznie!!!

05 grudnia 2013

Czerwony ptak - Angry Birds w natarciu.

Troche z nudów, trochę z chęci zrobienia czegoś dla Moich Chłopców, zaczęłam dziergać ekipe ptaszorów z Angry Birds. Naszło mnie na to dzierganie oglądając grę planszową Angry Birds, nawet przez chwilę się zastanawiałam, czy nie  kupić jej dzieciom pod choinkę. Kupić nie kupiłam, może jeszcze kupię, ale na pewno natchneło mnie na dzierganie. 

Znalazłam sobie na google grafika pod hasłem "crochet angry birds" jak mogą wyglądać takie ptaszory i wydziergałam pierwszego - czerwonego ptaka.
A czerwony ptak wygląda tak:

Oczy ma za małe - ale nie mam większych koralików w kolorze czarnym... jak kupie to wymienie :)
Fajnie się dzierga te stworzenia, trochę ich jest w tej grze, więc dziergania mam na... ho!ho!
Dobra, kończe, bo już nie wiem co pisać, jakaś taka jestem... przeziębiona czy co? U nas od południa ma się zacząć "pogodowa jazda" - czyli to przed czym ostrzegają pogodynki. U nas bywało już gorzej, ale trzeba wszystko w ogrodzie pozabezpieczać, pochować co można. Właściwie to wieje już od wczoraj, nawet scooterem ciężko jechać, ale najlepsze dopiero się zacznie. 
Życzę... hmmm... bezpiecznych najbliższych dni. Pozdrawiam serdecznie!!!

19 listopada 2013

Przytulanko - kocyko - królik dla Izabell.

Czasem to mi się wydaje, że ta Julki Izabell, to jak moje czwarte dziecko. Izabell nie ma tego czy tamtego, to ja to robię... tu trzeba mniejsce dla Izabell zrobić , to szafki przesuwam... Czasem to troche trudne zajmować się dzierganiem tylko i wyłącznie dla lalki... Tak, tak... Bo Izabell to lalka. Ostatnie zamówienie dla Izabell to przytulanka wychodząca z kocyka - to się chyba jakoś specjlistycznie nazywa, ale ani mi, ani Julce nazwa nie była potrzebna, bo wiedziałyśmy o co chodzi :) Wstyd sie przyznać, ale pierwszy raz o tej przytulance Julia wspomniała chyba ponad rok temu, a mi zawsze jakoś nie po drodze było... Zrobiłam ją wreszcie, trochę w ramach ćwiczeń, bo chcę taką zabaweczkę zrobić dla córki mojej przyjaciółki, która ma sie urodzić w marcu :) 

Oczywiście kolorki są lepsze na żywo, zdjęcia wyszły wybitnie niedoskonałe, chciałam je zrobić zanim zabawka trafii do Julii, a i słońca nie  było i iejsca w domu, bo właśnie zaczęliśmy przenoszenie mebli przed malowaniem...

To wszystko na dziś. Kolejny ciężki dzień mnie czeka... czyli papier ścierny i futryny... Yyyy, no... a co na obiad?
Pozdrawiam i życzę Wam dobrego dnia!!!

14 stycznia 2013

Szydełkowy torcik

Znów poniedziałek, a ja nie wiem w co ręce włożyć! Do tego jutro mam dużo pracy, a dokładniej dużo czasu zużyję na dojazd, poby, bo pracy jako takiej to dużo nie ma, ale cały dzień zniknie w mgnieniu oka... Szybciutko piszę, uciekam na chwilę na Inspiration for creative (jeszcze raz zapraszam, zachęcam do zapoznania się z zasadami i do współpracy) i zabieram się za moją magiczną wciąż rosnącą listę zadań na dziś...
Dziś pokażę Wam torcik. Jak na torcik przystao jest i wisienka, na kremie oczywiście :) Szydełkowy torcik dla dzieci, do zabawy, do tego talerzyk szydełkowy, który chyba podszyję czymś sztywnym - jak cos takiego znajdę... Dzieciom co prawda nie przeszkadza to, że nie jest sztywny, ale dla mnie, to nie tak miało być.

Zdjęcia jak widać posylwestrowe, a dokładniej z Nowego Roku :)
Pozdrawiam serdecznie!!!
Udanego dnia życze i dobrego tygodnia :)

05 sierpnia 2012

Szydełkowe jedzonko.

Moje dzieci zainteresowały się kuchnią. mają taką kuchenkę drewnianą, nie miała kranu, ale wyciągnęłam z piwnicy kran, który do naszych umywalek był za krótki, zamontowałam i się zaczeło - znoszenie kamieni, piachu, patyków i trawy - do gotowania oczywiście. I co ja miałam zrobić? Kupić jedzonko, ale... za plastiki dziekuję - nie przetrwają pewnie dnia, a drwniane - choć cudne - już widze jak lądują w szybach w drzwiach... to zrobiłam sama :) To dopiero początek całej kolekcji jaka mam zamiar zrobić. Te kilka sztuk powstało jakoś na początku lipca, ale myślę, ze jesienią, jak zrobi się zimniej i dzieci nie będą tak chętnie przebywać na dworzu, to zrobię więcej.



A ja dzisiaj mam za swoje... W zeszłym roku po cięciu drewna sprzatałam przed domem i w tym roku powiedziałam "dość" - jak można sprzatać wióry na drobnych kamieniach?! Więc zażyczyłam sobie rozłożenie plandeki pod drewno i oczywiście się nie doczekałam... Ale sprzatać tego nie będę, bo to nie na moje nerwy - sprzatanie, to znaczy że ma byc czysto, a nie że wciąż widać wióry... I dziś, choć jeszcze nie wszystko pocięte, Mąż sprzątał wióry sprzed domu, a ja stwierdziłam, że poukładam drewno już pocięte - dużo nie było tego, miałam poczekac na resztę, ale nie chciałam "nic nie robić" - i boli mnie mięsień ręki... Już ze dwa miesiące się z nim męczę, ale tylko czasem mnie pobolalo, jak wykonywałam zbyt gwałtowne ruchy ręką. Ale dziś to przesadziłam... Większość drewna które dziś układałam, to była sosna, więc lekka, a gdzieś pomiędzy znalazł się klocek buku i żem szarpnęła... I co? Szydełkować nawet nie mogę, a w serwetce brakuje 3/4 ostatniego rzędu... Ale chociaż upożądkowałam zdjęcia na dysku, choć i tak od tegoklikania już powoli zaczyna boleć. 
Uciekam spać, na noc nasmaruję, zawinę i przestanie :) Ale jutro muszę oszczędzać łapkę, to może jakieś decu zrobię :)
Pozdrawiam!

13 maja 2012

Szydełkowe smutaski - wcale nie takie smutne :)

Dziś kolejne misiaki dla dzieci do podróży. Strasznie mi się podobają smutaski, ale nie chciałam smutnych misiów, to ja zrobiłam im uśmiechy. Przepis na smutaski znalazlam u Kasi. Oczywiście pomyłka w różowym misiu jest i to widać, ale już nie miałam siły próć - ma trochę przestwioną mordkę. Za oparcie misów posłużyła mi ciuchcia :)




Powiem Wam szczerze, że dziś to już mam dosyć, jestem zmęczona, a najbardziej chyba nie cyklinowaniem i kurzem w całym domu, ale planowaniem, mam 3 dni na opanowanie wszystkiego, nie pogubienie skarpetek i zjedzeniem wszystkiego co nie może zostać, lub przetworzenie tego. Już zaczełam robić plan działania :) A jeszcze wczoraj, chciałam zrzucić zdjecia z telefonu i się okazało, że jakiś błąd i nie mogę, potem zauważyłam, że niektóre zdjęcia są do góry nogami, a tak bym tych zdjęć nie zrobiła, bo to były zdjęcia dużych rzeczy i nie dałabym rady, bo telefon jest wysuwany a ja mam za krótkie ręce. I było tylko gorzej - muszę dość mocno przyciskać, wręcz uderzać w klawisze, bo się nie chce klikać - wogóle to po kąpieli w toalecie (intsywnie sprzatałam :)) i upadku z dużej wysokość na beton trochę mi szwankował, ale nie jestem osobnikiem co lubi wymieniać sprzety co chwilę, więc nie planowałam tego. No ale dziś musiałam rano jechać do miasta i w jedynym otwartym sklepie musiałam coś wybrać. Jakieś olbrzymy, albo maleństwa. No ale coś znalazłam na szczęście, a i tak po odbiór dopiero we wtorek, bo już ich nie było na stanie :) Tylko, żeby mi do wtorku nie przestał dzwonić, a w październiku miał by 3 latka :(. Więc na zdjęcia min schodów, musicie cierpliwie poczekać - dobrze, że mam już troche pozrzucane, to mam co pokazywać :)
A cyklinowanie poszło jakoś, choć ten kurz to znajduję wszędzie i już mam dosyć... A podłoga jaka jaśniutka teraz! 
Pozdrawiam i życzę udanego i nie męczącego tygodnia :)

09 maja 2012

Małe szydelkowe formy - trzy pieski.

Pieski zrobiłam dla dzieci, żeby się w podróży samochodem nie nudziły. Duże zabawki sie nie sprawdzają, bo są za duże i jak się znudzą to sobie je nawzajem wpychają. A do piesków zrobiłam jeszcze misie i kaczuszki, i uszyłam woreczki, żeby zawiesić na fotelikach. Ale resztę maskotek i woreczki pokażę później. 
Wyszywanie to nie moja bajka... Nawet oczka wyszły koślawe :) Pieski są słodkie i malutkie, choć nie do końca idealne, bo gdzieś mi ta nitka wyszla nie tak jak powinna przy robieniu łat, ale przecież nawet w naturze nie wszystko jest idealne :)



Terrier



Boston Terrier

Shi Tzu




Fajne nie? Słodziutkie!
Tym czasem uciekam do prac domowych. Dzisiaj pada to chociaż już nie będzie mnie korcić żeby wyjść do ogrodu :) W końcu w domu też trzeba coś zrobić...
Pozdrawiam!