Translate

09 stycznia 2011

Prezentacja prezentu od Janeczki.

I nadszedł ten piękny dzień... sobota... pospaliśmy aż do 10... Zjedliśmy śniadanko, zbieramy się na zakupy (czas wyprzedaży :)) i nagle dzwonek do drzwi. Poczta. Paczuszka dla mnie. Jest ANIOŁ od Janeczki! Piękny, a wykonany tak, że aż nie można się na niego napatrzeć. Piękny Anioł - to też zasłużenie zajął II miejsce w konkursie u Agnieszki na najpiękniejsza ozdobę świąteczną. A teraz Anioł jest mój! Bardzo się cieszę, jestem wręcz dumna z tego powodu, że posiadam Anioła zrobionego przez Janeczkę. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Jej Anioły... Aż mi się w nocy śniły. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem: są piękne i pomysłowe. I nawet sama kilka stworzyłam - tak się zainspirowałam. Anioł od razu trafił na choinkę i nawet z tej okazji odroczyłam rozbieranie choinki z wczoraj na przyszły weekend. 

Tak się prezentuje Anioł na mojej choince: 




Ale to nie koniec niespodzianek. W środku Anioła znalazłam piękna frywolitkową biżuterię. Dla mnie frywolitka to czarna magia. Wiem jak wyglądają czółenka, ale nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak tam nitkę zamocować i co potem z tym robić?! A biżuteria wykonana ta techniką strasznie mi się podoba. A teraz mam taką dzięki Janeczce. Już nie mogę się doczekać, kiedy ją założę.




Dziękuję Janeczko!

A przy okazji konkursu trafiłam na blog Agnieszki http://nitkowo.blogspot.com, który pewnej nocy czytałam od deski do deski i przy okazji złapałam licznik z samych 9. Hmm. Czytanie popłaca :)

A szydełkowo: coś mam ale nie mogę pokazać - ale o tym dlaczego będzie kiedy indziej i jeszcze trochę a będę miała połowę obrusu (mam już aż 51 elementów!). Więc chwilowo na blogu nie będzie szydełkowych prac...
                                                                    
Janeczko: Radość sprawia mi już oglądanie Twoich Aniołów i zresztą wszystkich prac, a posiadanie czegoś zrobionego przez Ciebie to nie tylko radość to chyba euforia... ja już wszystkich możliwych znajomych zaprosiłam, żeby obejrzeli Aniołka.
Bean: Dziękuję za gratulacje.
Anka, Agnieszka M.: może jakiś fanklub Aniołków Janeczki otworzymy? :)
Anioły Anielki: Dziękuję za gratulacje i pokornie oczekuję na prezent... czyli zaczęłam zbierać :)
Katarzyna/Kathryn: Witam serdecznie u mnie :) Mam nadzieję, że miło spędzisz tu czas :)

04 stycznia 2011

Spod szydełka wciąż zimowo.

Zima na całego - po drugiej już odwilży (takiej całkowitej do czarnej ziemi odpuściło) - dziś znów sypie śnieg. Ja nie narzekam, wręcz przeciwnie - jak zima to śnieg, jak śnieg to mróz - na tym polega zima, nie oczekuję cudów. Może to i lepiej bo przynajmniej mam czas na zrobienie wszystkich zaplanowanych zimowych czapek, rękawiczek i szalików :)
Udało mi się wreszcie skończyć rękawiczki dla córki - z Hello Kitty... wg zamówienia, żeby pasowały do czapki, którą prezentowałam wcześniej. 


z futerkiem w środku
I zrobiłam coś jeszcze. Właściwie to nie wiem jak to nazwać - komin, szalo-golf? Ale tak mnie denerwował córki szalik, że już musiałam coś zrobić. Bo przy kurtce ma dość ciasno pod szyją, szalik na wierzch kurtki nie sprawdzał się, a pod kurtką nie mieścił się. To zrobiłam jej to:


A teraz jest dobrze. Dziecko chociaż na zimę porządnie uposażone w mamusine robótki, a nie kupne :)

Opis:
                                                                         
Florentyno i Lamiko88:  Dziękuję za miłe słowa. Uzupełniłam post o opis do "szyjo-ogrzewacza" - podaję skąd wzięłam wzór (niestety dopiero teraz przypomniałam sobie skąd go wydrukowałam :)). Więc wykonanie jest moje, ale pomysł nie mój. 
Guga: Dziękuje i witam u mnie!

03 stycznia 2011

Poświateczno-posylwestrowe prezentacje kulinarne.

Napomknęłam już o tym wcześniej i dziś wreszcie prezentuję co naprodukowałam w kuchni na Święta i na Sylwestra. Co prawda już dawno po terminie, ale właściwie to śmiało można te smakołyki serwować o każdej porze roku.

Męczyła mnie resztka Bailey. Nie miałam ochoty na tradycyjny - jak dla mnie - sposób spożycia tego trunku - czyli w kawie. A ponieważ ilość była porażająco ogromna - aż 3 łyżki stwierdziłąm że czas najwyższy na wypróbowanie Czekoladowych pralinek z Bailey - przepis znajdziecie tutaj: Moje Wypieki.
Mi bardzo smakowały... zresztą Mąż podzielił moją opinię.


Już kilka razy wspominałam o moim Pierniku Staropolskim - który pięknie skruszał na Wieczerzę Wigilijną. Na zdjęciu już polany lukrem i przełożony powidłami śliwkowymi z rumem.


Na Sylwestra zrobiłam mały serniczek. Dobry serniczek. W przepisie miał być z truskawkami, ale nie miałam akurat. Miałam za to maliny mrożone - ilość niewielką, więc dosypałam do tego garść jeżyn i smakowało wybornie. Właściwie to sernik dobrze nie widział Nowego Roku :) Wszyscy wcinali go z apetytem. Dlatego zdjęć w przekroju nie będzie. A to link do oryginalnej wersji przepisu: Sernik truskawkowy.


I na koniec coś pysznego. Było to moje najlepsze odkrycie kulinarne tegorocznych świąt i choć nazwa typowo świąteczna - to już planuję zrobić kolejną porcję na następny weekend.
Świąteczne muffinki z żurawiną i twarożkiem... Przepis znajdziecie tutaj: Moje Wypieki. Pycha. Cierpkie żurawiny, słodki twarożek i waniliowe ciasto... Ja trochę zmieniłam przepis: skłądniki na ciasto podwoiłam, twarożku (ricotta) dałam 250 g a żurawiny świeżej 280 g. Bo tyle akurat miałam :) Wyszło mi dokładnie 25 muffinek.
Czas na prezentację:

śliczne, świecące żurawinki

jeszcze przed pudrowaniem

stosik pyszności
I tym sposobem zakończyłam prezentację na Święta Bożego Narodzenia. Kolejny post będzie już nie świąteczny, choć nadal zimowy. A ja dziergam zawzięcie coś dużego. I planuję coś  ciuszków. Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie :)
                                                                             
Pracownia - filcer: Witam u mnie!  Cieszę się, że Ci się tu spodobało i chcesz mnie odwiedzać. Dziękuję za życzenia i również życzę najlepszego w Nowym Roku!
Guga: Nic tylko do kuchni czas się udać i sporządzić sobie takie pyszności! Naprawdę polecam.

02 stycznia 2011

Szydełkowy breloczek.

A niech ma! Nie będę dużo pisać, miałam dostać w tym roku maszynę do szycia od "Mikołaja"ale zamiast Singera mamy Pana "Francuza" - no krótko mówiąc ustaliliśmy z mężem że jednak w tym roku prezentów nie będzie dla nas. Cały tydzień szukałam jakiegoś drobiazgu, czegoś fajnego, nie drogiego, nie banalnego, ale nic nie znalazłam.  To zrobiłam dla męża breloczek do kluczyków :) Jak Francuz to niech pasuje :) Ja dostałam Merci - żeby pozostać w temacie francuskim... chyba...
A to co zrobiłam wygląda tak:


Aż się zaczerwienił - jaki porządny!
                                                                  
Millu:  właściwie to miał być różowy słonik na... ale nie tylko Ty się czerwienisz :) wątpię, czy mój Małżonek by to przeżył :) Ale są "plusy" - niewiele wystarczy by go zaskoczyć :) Dziękujemy za pozdrowienia :)
Anioły Anielki: Dziękuję bardzo i również najlepszego życzę!