Translate

31 stycznia 2011

Hjerte, herz, heart, сердце, serce :)

Ach zaszalałam językowo :) Więcej języków nie znam :)
Ale za to temat posta międzynarodowy i zrozumiały bez słów. Serduszka, serca, serdeńka. Ostatnim czasem dość dużo ich powstało. Mam jeszcze jedno, ale żeby je zakończyć potrzebuję trochę  czasu i możliwość pracy z nożyczkami - a przy dzieciach... nie zawsze jest to możliwe. Czy ty o okazji Walentynek? Właściwie to tak i nie. Nie uznaję Walentynek jako święta, ale jako okazja - do tego by w wirze codzienności - usiąść wieczorem przy lampce wina, spędzić ten czas z Kimś ważnym dla Nas. Staram się pamiętać o tym by znajdować taki czas "tylko dla nas...", choć czasem to trudne, a taki "dzień" - mobilizuje. A serduszka u mnie w domu - to miłe uzupełnienie dekoracji. Tera kiedy już w oknach brak świątecznych dekoracji, święta wielkanocne w tym roku dopiero w kwietniu, a do wiosny jeszcze trochę, to serduszka - jak znalazł.
A oto co wydłubałam.

wystawka serduszkowa

małę serduszka

małe serduszko w przybliżeniu

większe serduszko

białe serce z kwiatkami


A z "leżących" serc zrobiłam takie:

serduszka wypchane
Dodatkowo zrobiłam kilka serduszek na prezenty. Muszę podszkolić Synów - jak zdobywać kobiety :) Opiekunkę już mają - najpiękniej na świecie mówią jej imię: "Joana" (czyt. Joanna). Więc zrobiłam dla dziewczynek z którymi są u opiekunów takie maleńkie breloczki:

dla Sary, Nany i Victorii - za statyw posłużył mój pierwszy storczyk :)
A dla opiekunki też się coś znajdzie :)

szkatułka


po otwarciu - oczywiście kolczyki są moje i ich nie oddam - służą jedynie do prezentacji

Opis:
                                                                                
Katarzyna/Kathryn: dziękuję, właściwie to mamy w Polsce dzień zakochanych - przecież to noc świętojańska! Wtedy to jest pięknie, najdłuższa noc i ciepło :) Czego trzeba więcej - nawet serduszka wtedy są zbędne :)
Reni: pięknie dziękuję :), a po co mamy ten dzień "obchodzić"?, ważna jest inspiracja do ozdób w naszych domach :)
Lacrima, Eve-jank, Bean, Kasianat: dziękuję Wam bardzo! Strasznie mi miło, że Wam się podobają moje serduszka :)
Iza: Ja też o tym myślałam, ale jako podkładki wybrałam gładkie wzorki :) Polecam na okno - prezentuje się całkiem dobrze :)

29 stycznia 2011

Prezent od Maty i od Dobrego Duszka :)

Krótka historia: odbieram pocztę - pani podaje mi paczkę - widzę, że to zapewne oczekiwana paczka od Maty za wygrane Candy - podpisuję kwit na futrynie, dziękuję, do widzenia, miłego weekendu, haj, haj... Lecę do pokoju, w biegu zbieram "Zasmarkańców" (moich zakatarzonych Synów) -  z korytarza - bo już w Taty buty się ubierali... i biorę się za otwieranie koperty: odwracam kopertę a tam widzę drugi list... hmmm. tak złapałam tą dużą kopertę, że nawet nie poczułam, że jest tam jeszcze jeden list. Dziwna wielkość koperty, "co jest grane?" - sobie myślę. Nadawca... hmmm Pewna Pani Edyta od której już przecież coś dostałam. Otwieram a tam...




No tak... wspomniałam, że mam sporo lampionów i dzbanków do "zdecoupagowania". Muszę któregoś dnia porobić zdjęcia tego co mam. A jakiś czas temu mąż mi proponował zakup sprayu, żeby pomalować lampiony - ale ja oczywiście że nie - bo ja chcę zrobić "te naklejanki" - więc w sklepie przejrzałam serwetki i wzięłam róże - choć mi wcale nie pasowały do letniego wystroju tarasu :) Ale mam... na przyszłość chyba. A żółte kwiatki - już jak pierwszą serwetkę zobaczyłam to już ją widziałam na lampionie :)

A teraz oczekiwana paczuszka od Maty - tu sobie usiadłam, zrobiłam miejsce na stole, chłopakom dałam po ciasteczku, żeby mi nie przeszkadzali :) Wyciągam książkę, a w niej serwetka - ale jaka! i woreczek z biżuterią. Książkę jak usiadłam to zaczęłam czytać - chyba z nią pod pachą tym roku będę zwiedzała Plantoramę i Bauchaus :) Serwetka - śliczna, wykonana bardzo dokładnie, nie ma żadnej nitki "nie tak". A biżuteria - no co? Chyba wystarczy napisać, że jak ją założyłam to czułam się w niej pięknie :)








Pięknie dziękuję Macie za śliczne cukieraski i za niespodziankę od Edyty.

                                                                    
Edi, Eve-jank: Dziękuję Wam - mnie też się podobają!
Mata: korzystam jeszcze raz z okazji i dziękuje bardzo :)

28 stycznia 2011

Znaleziska.

Jakiś czas temu u Lacrimy pojawiły się piękności - jakie udało jej się znaleźć, kupić za grosze. Tak mnie coś natchnęło i sobie już plany robiłam żeby się wybrać do Genbrug'a - jest to duński odpowiednik sklepów ze starociami i lumpeksu z jedną dość istotną różnicą - wszystkie rzeczy jakie można tam znaleźć są oddawane przez Duńczyków oraz przez sklepy, a dochód z ich sprzedaży jest przeznaczany na Czerwony Krzyż lub misje w krajach trzeciego świata. Można tam kupić praktycznie wszystko, niejednokrotnie nowe z metkami za atrakcyjną cenę. Ale przechodząc do rzeczy - już zaczęłam robić plany i w zeszłą sobotę rozmawiałam z mężem, że sobie pojedziemy, a on mówi: "To chodź dziś pojedziemy." I pojechaliśmy. Co prawda nic ciekawego nie kupiłam - bo chłopcy szaleli, a ja się nie mogłam skupić... ale za to zahaczyliśmy o "Genbrug place" - czyli wysypisko śmieci. Ale jakie... Wszystko segregowane - plastiki, kartony, drewno, papier, metal, żarówki, sprzęt elektroniczny, sprzęt AGD i tak dalej... oraz jeden kontener z rzeczami które są dobre, ale ktoś chce je oddać.
I oto moje znaleziska:

butelka i hmmm... świecznik?

dwa kieliszki i kamyczki - przerobiłam na świeczniki, do tego "moja tacka" i prymulki - po przejściach z chłopcami... jeszcze muszę tylko kamyczków dosypać na tackę i będzie dobrze

wazon i kamionkowy słój na miód

słój na miód

 
i ma małe pszczółki!



i jeszcze trochę szkła

Znaleźliśmy jeszcze choineczkę z lampek - taką typowo na zewnątrz, ale juz ją spakowaliśmy i zdjęć nie będzie.
Na dziś to wszystko. Jak poschną mi dziergadełka to pokażę.
Miłego wypoczynku w wolne dni :)
                                                                    
Guga, Eve-jank, Bean, Reni: Dziękuję :)Po takich zdobyczach to się czuję jak po polowaniu - szczęśliwa ze zdobyczy:)
Elżbieta, Nurrgula: Witam u mnie i dziękuję za miłe komentarze.
Kasianat: oj potrafi to wciągnąć, do tego stopnia że można naprzywozić do domu kupę śmieci :) - bo leżało to jak nie wziąć, a nóż się przyda :)
Katarzyna/Kathryn: musze się przyznać, że jeszcze nie dotarłam do "Rejsem po wyspie" - musze to szybko nadrobić :) Ja za ubraniami też się nie rozglądam, bo ja to chora jestem jak wogóle mam coś kupić sobie do ubrania- a przymierzać to już ciężką migrenę mam, ale zdarza się, tak jak właśnie ostatnio - kupiłam spodnie za 25 kr z oryginalną metką ze sklepu z ceną 400 kr - widać że jakiś sklep dał sporo towaru bo wisiało tam tych spodni... A te Genbrug place - wysypiska śmieci to ten specjalny kontenera na rzeczy które są jeszcze sprawne - jest darmowy, my na to mówimy "złom", a córka: garażowy sklep bez płacenia" :)

26 stycznia 2011

Znów coś dla lali.

Zaraz po zakończeniu serwety - jeszcze kiedy schła, wydziergałam dwa drobiazgi dla Naszej Lali. 

Czapeczka z resztek - dosłownie z resztek, bo różowej zostało mi 5 cm, a fioletowej aż 8 cm :)


Smycz do smoczka - bo był przyszyty do śpioszków... które trzeba czasem prać, a smoczek ma coś tam interaktywnego i nie można. Więc go odprułam i zrobiłam swoją smycz przypinaną zapinką broszkową pod kwiatem.


A teraz Lala sobie teraz śpi - dziś ze mną na dole - usypiają ją kryminały, ale później muszę ją zanieść do córki do pokoju, bo wczoraj w nocy dziecko zrobiło awanturę: "Gdzie moja Izabella?!"
Na dziś to wszystko. Coś sobie dziergam, ale to małe rzeczy. Mimo to ich teraz nie pokażę, bo muszę zrobić wszystkie - żeby był tematyczny post :)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich którzy mnie odwiedzają.
                                                                                 
Reni, Eve-jank, Anka: Dziękuję Wam bardzo serdecznie!
Guga, Eumycha: Dziękuję. Takie smycze gdzieś widziałam, tylko nie pamiętam gdzie... Więc sama idea nie jest moja, ja tylko sobie wymyśliłam kwiatka - zmutowany wzór - bo mi zależało na odpowiedniej wielkości i te listki - bez wzoru, poporstu gdzieś widziałam i coś w podobie zrobiłam. 
Bean: Dziękuję, że mnie doceniasz... Staram się jak mogę.
Kasianat: Witam! Zaglądałam do Ciebie, ale już dawno nie pisałaś, myślałam że już nie wrócisz :) Dobrze, że mnie znalazłaś - chociaż wiem, że znów piszesz :) Zapraszam częściej :) Ale miło :)