Translate

06 kwietnia 2011

Czarny sznur koralików i kwiatków.

Szybciutko, bo pisać nie ma co :) Machnęłam takie długie korale - może nie bardzo długie - ale jak dla mnie długie. Kwiatki i drobne koraliki. Myślałam jeszcze o długich kolczykach  może po dwa sznureczki z kwiatkami na końcach, ale po zrobieniu próby - no to nie to co miałam w wyobrażeniach. Muszę trochę pomyśleć i popróbować :)
A korale wyglądają tak:


To tyle na dziś :)
Pozdrawiam ciepło i wiosennie.

04 kwietnia 2011

Wiosna w ogrodzie i kwitnąca "Instalacja".

Dziś nie będzie szydełkowo. Co prawda mam coś wydłubanego, ale taką piękna wiosnę mamy! Nie ma innej opcji jak tylko pokazać nasze weekendowe wyczyny. W sobotę rano, mój sąsiad zabrał nas do lasu :) W Danii lasy są prywatne a jedyna możliwość żeby do takiego lasu sobie wejść to spytać o pozwolenie właściciela lub przejechać się ścieżką rowerową przez las, czy stanąć na parkingu przy lesie... No, a Søren - mój sąsiad pokazał nam lasy do których możemy wchodzić i poznaliśmy właściciela lasu - Andersa - to sobie połaziliśmy trochę. Widzieliśmy nawet norę lisa i ślady zwierząt. Julia napakowała całe kieszenie szyszek i patyków, a ja... całą przyczepkę pieńków :) (Za chwilę pokaże po jakiego grzyba.). Tak latałam po tym lesie, że faceci zgodnie stwierdzili, że wrócą po mnie w poniedziałek... Piękny las na terenach przy fiordowych, prywatny więc zadbany - mieliśmy okazję min. pokazać dzieciom jak sadzi się drzewa.
Natomiast po powrocie do domu od razu ruszyliśmy do ogrodu, więc od godz 10 rano byliśmy w ogrodzie do godz 19 :) Pięknie było! Niedzielę też spędziliśmy w ogrodzie. A teraz pokażę co zrobiliśmy.

mój skalniaczek - sama zrobiłam! Co do kamienia!

jeszcze mało roślinek, ale wszystko powoli - te małe kamyczki poukładała córka

i korzeń który sobie znalazłam, posadziłam na nim roślinki

drugi korzeń



mały korzeń

wodna kaskada :) tu już Mąż mi pomógł - jeszcze nie wykończona, a wczoraj  w przypływie radości obłożyliśmy ją światełkami :)

kwitnie mi już różowy krzaczek

kończę post i lecę do ogrodu - bo pracy jeszcze dużo jak widać
A teraz jeszcze pokażę moją "Instalację" - z postu poprzedniego - która zaczęła kwitnąć. 





Piękna pogoda u nas! Jakby ktoś w Polsce zastanawiał się, gdzie wiosna jest?!, to ja informuję, że jest u mnie i oddać jej nie mam zamiaru! :)

30 marca 2011

Wiosenna "Instalacja".

Dlaczego nie dziergam jajek, kurek itp...? Hmm... A to przez pogodę! Bo jak Święta Wielkanocne są w takim pięknym miesiącu jak "kwitnący kwiecień"... no nie ma mowy, żeby mój dom był ustrojony czymkolwiek! Mój dom będzie "UKWIECONY" - Święto Radości Największej - będzie kwitnące, pachnące i zielone - kolor nadziej dla mnie. Jak Wielkanoc będzie w marcu - to coś wydziergam. Mam jedno jajo wydziergane i może powstaną koszulki dla pozostałych jaj (szt 4...) ale to jak będzie wena.
Póki co, co dzień podnosząc roletę w sypialni wyglądam przez okno i widzę leszczynę, a na niej słodkie pąki.


Najpierw się pojawiły, potem zaczęły pękać, a w sobotę zobaczyłam taki widoczek:

pośrodku zdjęcia jest gałązka z maleńkimi listkami
Ja w domu mam gałązki z krzaka nie wiem jakiego - wygląda mi na pigwę, ale nie owocowało w zeszłym roku. A na tych gałązkach powstała taka "instalacja":










Takie śliczne zawieszki posiadam - bardzo mi się podobają :)
I spieszę jeszcze donieść że u mnie jasno jest do godziny 20.00 Pięknie, prawda?!

29 marca 2011

"Karmelowo-kokosowe ciasto" wg mojego pomysłu.

Jakiś czas temu widziałam ciasto: jasne, a na górze był jakby karmel z wiórkami kokosowymi. Nie wiem jak smakowało, jaki był na nie przepis, czy jak się nazywało... Widziałam je tylko i bardzo mi się spodobało, ponieważ zaczął się sezon ogródkowy i u mnie sprawdzają się wtedy ciasta bez kremowe, takie żeby je dzieci mogły zjeść na dworze bez większego "uciapkania się".
To zaczęłam kombinować... 
Ciasto najpierw zaczęłam robić bez przepisu, a w połowie przypomniał mi się ten przepis: Victoria sponge cake. Pododawałam tak żeby było jak w tym przepisie z proporcjami, tylko, że ja robiłam na dużą blachę, więc podwoiłam wszystkie składniki. 
Upiekłam ciasto, a w między czasie przygotowałam karmel z cukru, cukru brązowego, dolałam śmietany kremówki 38% i wszystko zagotowałam. Tak długo gotowałam na wolnym ogniu, aż zrobił się karmel pachnący jak krówki. Potem dosypywałam wiórków kokosowych, tak, żeby można było masę rozsmarować, u mnie była to szklanka wiórków. Niestety nie podam wam proporcji do karmelu, bo wrzucałam do garnka na przysłowiowe "oko". Jeśli jest ktoś zainteresowany, to następnym razem zmierzę proporcję i wyślę na maila - proszę się zgłaszać w komentarzach.
A jak walory smakowe? Dla mnie - o to mi chodziło, a reszta rodziny: skoro dzieci poprosiły o dokładkę - to musiało im smakować bardzo! Cała blaszka nie doczekała nawet porannej kawy dnia następnego.


"Zobaczyłam, zrobiłam i zwyciężyłam!" Pycha!