Translate

18 lipca 2012

Różana świeczka.

Córka przytachała skądś taki wianuszek na świeczkę i oczywiście: "Mamo, a znajdziesz mi ładną świeczkę taką z kwiatkami i świecznik?" Świecznki miałam na zbyciu, ale świeczkę z kwiatkami?! Wzięłam się za klejenie :) Oczywiście przy asyście, dopingu i tonie pytań córki, które czasem były kosmiczne! Np. "dlaczego do tego nie mówisz?" - czyli, czemu nic nie mówię jak przyklejam serwetkę :) - "bo o nic nie pytasz" - odpowiedziałam i dostałam grad pytań a jak to sie klei, a czemu to rozdzielam, itp...

Ale wróćmy do świeczki. Wygląda ona tak i oczywiście nie jest do palenia - dlatego, że jest dla dziecka.


Tęsknię za Wami, za czytaniem od deski do deski Waszych postów, za wyrażaniem opinii w komentarzach, a z drugiej strony miło spędzam czas z rodziną i tak trochę rozdwojona jestem. 
Miłego dnia życzę wszytskim!

17 lipca 2012

Koszyk z różami.

Znalazłam stary brudny koszyczek. Wymyłam, wyszorowałam, usunęłam ponaklejany papier i zrobiłam decu :)
Koszyczek oczywiście dla Córki - na co wskazują różyczki :) 

I to tyle dziś. Uciekam, bo goście są :)
Pozdrawiam i już tęsknię za Waszymi blogami, ale czasu na zaglądnie do Was mało...

15 lipca 2012

Dywanik z elementów.

Córka pomazała swój dywan farbką... A ja już nie mam siły by go prać, bo jest on niemiłosiernie wstrętny do prania... W gazetkach reklamowych znalazłam taki który mogłabym kupić, ale po dokładnym obadaniu go w sklepie stwierdziłam, że taki dywanik nie wytrzyma nawet miesiąca... A dziecko chaciało taki mechaty... To zrobiłam, może nie mechaty, ale się bardzo spodobał! A co najwazniejsze - bach do pralki na pranie ręczne i czyściutki jak nowy :) Dodatkowo go podszyłam takim grupszym różowym materiałem. I myślałam, że dostanę zawału jak zobaczyłam, ze się zawija! Ale na szczęście po zaprasowniu już nic sie nie podwija :) Zdjęcie jeszcze z zawijaniem :) I słabe, ale dywanik dość duży i musiałam stanąć na palcach żeby zrobić zdjęcie i sie zatrzęsłam i nieostre wyszło.



Ot taki drobiazg do pokoju dla Córki :)
Uciekam, bo głowa pełna pomysłów, a rączki tylko dwie!, ale... rośnie mi taki pomocnik, że hoho! Ale to kiedyś Wam przedstawię moją "pomocną rączkę" :)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i ściskam i wogóle!

13 lipca 2012

Różowe serduszko o zapachu czerwonej róży.

Kupiłam saszetki zapachowe o zapachu czerwonej róży. No i co?, przecież ich tak nie powiesze w "jakimś papierku". To serduszko uszyłam. Właśnie uszyłam drugie i jeszcze dwie saszetki czekaja na ubranka, ale dziś pokażę różowe - bo to dzisiejsze to mi nie wyszło ładnie i myślę, by je naprawić :) 

A wiecie co dynda na sznureczku na dole serduszka? - maleńki dzwoneczek :)
Wisi teraz u mnie w sypialni na uchwycie szafy.
To tyle na dziś. Postaram się teraz pisać posty częściej. Pewnie będą krótsze, bo w poniedziałek w odwiedziny przyjeżdża mój brat i siostra, a brat maly nie jest, więc będę miała dodatkowy etat w kuchni :) A i zaczęłam dziś trzy tygodniowy urlop :)
Ale co najważniejsze to to, że dziś wreszcze dotarłam na pocztę i wysłałam dwie przesyłki dla Trilli i Agnieszki - dla Luny jesteśmy dogadane kiedy mam wysłać - ale znaczek już jest a skrzynke pocztową mam przed domem. Wysłałabym juz wcześniej, no ale... ja to zawsze mam przygody. Wszystko miałam już uszykowane w poniedziałek. Nie bardzo była pogoda na wypad rowerowy czy pieszy, bo cały tydzień mamy ulewy, więc na pocztę nie dotarłam. A raz mi się przydażyło, że musiałam jechać w czasie gdy poczta otwarta i pogoda nawet była - tylko wiało, to położyłam listy na schodach - żeby nie zapomniec i zapomniałam. Dobrze, że to schody w domu, bo jak wracałam to już padało :) 
I dziś mam dobry humor, bo mi małzonek nie marudził, tylko mnie grzecznie zabrał do sklepów z "pierdołkami" i udało mi się kupic kilka drobiazgów do moich robótek :), min serwetki, w tym jedne do dużego projektu decu :) Ale to nie prędzej niż sierpień...
Pozdrawiam, dziękuję i życzę udanego, ciepłego weekendu!