Translate

25 lutego 2011

Naleśniki z jabłkami i sosem toffi.

Obiad prosty, szybki a jakże praktyczny! Mam taki dzień w tygodniu - środa - kiedy robię przegląd lodówki i szafek z zapasami - wyciągam wtedy wszystko co traci termin lub jest tego znikoma ilość. Planuję wtedy obiady " resztkowe" - na środę, czwartek i piątek. Ostatnio "zmarszczyły" mi się jabłka. Zaczęłam je przerabiać na mus - taki do jabłecznika, z większymi kawałkami. Czasem tak robię, że sobie zbieram po słoiczku małym jabłek, a potem do jabłecznika - kiedy już uzbieram większą ilość. 
Jabłka się zaczęły prużyć, ja zaczęłam piec naleśniki... i tak jakoś wyszło, że jabłka znalazły się w naleśnikach... Jabłka prużyłam z dodatkiem cukru waniliowego i cynamonu, ale tylko dałam im zmięknąć, więc nie był to mus. Zużyłam przy okazji resztę śmietany kremówki i sos toffi. Ha! jeden obiad, a wykożystałam aż 3 "resztki" - nie wiem czy to normalne, ale po takim "resztkowym" obiedzie jestem taka z siebie dumna!, że umiem być taka zaradna :) 


A ja wciąż się męczę z brakiem inspiracji, robię jeszcze stroje dla synów na karnawał :), może jutro uda się je pokazać :)
                                                       
Bean: Cieszę się, żę podobają Ci się moje zdjęcia :) Zdolności kucharskie po Tacie jednak mam - jak zauważacie - to i może fotograficzne :0 - bo Tata swojego czasu - dość zamierzchłej młodości - był nadwornym fotografem Zdrowej Wody :) P.S. to ci od jednego hitu: "Piwo" :)
Guga, Eve-Jank, Anioły Anielki: Jest mi strasznie miło i cuję sie niesamowicie dowartościowana, że to moje pisanie i pstrykanie zdjęć "pożywieniu" nie idzie na marne i Ktoś zwraca na to uwagę :) 

24 lutego 2011

Drożdżówki ze śliwkami i kruszonką.

Chodziły mi po głowie drożdżówki ze śliwkami. Nie wiem czemu - może za oknem za dużo białego i potrzebowałam dla odmiany intensywnego koloru.
Przepisu na takie drożdżówki u Doroty  Moich Wypieków nie znalazłam - więc sobie wykorzystałam przepis na drożdżówki z truskawkami (kliknij), a zamiast truskawek dałam śliwki.
I to cała historia. Pyszne były to i szybko "poszły", do zdjęć zostało kilka tych co się przypiekły, bo chłopcy nie mogli się doczekać i mi przekręcili temperaturę w piekarniku. 


A ja jeszcze spieszę donieść, że na "mojej dalekiej północy" już jest jasno do godziny 17.30 - znaczy to że wiosna się zbliża. Niedługo będzie i u Was. Słoneczka coraz więcej... Ja już tęsknię za białymi nocami... Ja nie wiem ale mi to w ogóle nie przeszkadza :)
                                                                                 
Terra, Guga: gdybyście tylko wiedziały jak byłam wyrzucana z kuchni przez moich rodziców...wszystko robiłam nie tak, nawet wodę w czajniku elektrycznym przypalałam, a jak miałam kiedys usmażyć wątróbki to tylko Mama się spytała gdzie znikł litr oleju i co to za czarne kulki na patelni... (bo je pokroiłam... i zesmażyłam na czarno...)- a teraz - to do mnie się zgłaszają po radę (nawet mój Tata kucharz!), a ciasto drożdżowe jest takie wdzięczne - tylko trzeba trzymać się kolejności w przepisie i jak ma być ciepłe to ciepłe, jak rozpuszczone masło to rozpuszczone - na koniec mikserem, przykrywam i rośnie jak trzeba :) Kiedyś zamieszczę foto- relację z mojego artystycznego wygniatania ciasta drożdżowego :) A jakże często Synowie mi pomagają - i zawsze rośnie!
Reni: Dziękuję :)
Iza: Jeśli potrzebujesz bezglutenowych wypieków to zapraszam tutaj: Moje Wypieki - tam w tagach znajdziesz bezglutenowe przepisy.

21 lutego 2011

Za oknem śnieg a w kuchni Morze Śródziemne - calzone i foccacia - czyli sprzątanie lodówki.

Przejrzałam lodówkę i wyciągnęłam warzywa, które musiałam zużyć dość szybko... Pieczarki, papryka, pomidor, miałam też dużą paczkę otwartą sera tartego, a że to mozzarella to zaczynała się miękka robić. Brzmi jak pizza prawda? Ale niestety moje dzieci jadają pieczarki tylko kiedy ich nie widzą, a pizze to tylko z kurczaczkiem i kukurydzą. No i co by tu zrobić? Brainstorm... Sos, farsz warzywny, nadzienie... Gdzieś to widziałam - tak to było Calzone. Przepis na sprawdzone Calzone znajdziecie tutaj: Calone. Za oknem zima a w kuchni... ciepłe Włochy...
A farsz powstał tak: 
Na oliwie podsmażyłam czerwoną cebulkę (ok 4 szt), wrzuciłam pieczarki (ponad 0,5 kg) drobno poszatkowane, poddusiłam, dodałam "zmiażdżony" pomidor i puszkę pomidorów pokrojonych z przyprawami - bazylią i oregano. Na koniec wrzuciłam pokrojoną w kostkę paprykę. Przyprawiłam bazylią, oregano, solą, papryką i pieprzem. Gotowe calzone posmarowałam jajkiem i posypałam przyprawami: część ziołami prowansalskim, a resztę tymiankiem.
A co o tym myślę - bardzo fajny pomysł na "resztki lodówkowe". Brakowało mi jedynie świeżych ziół, ale to następnym razem. Dla dzieci robiłam takie malutkie pierożki, jeden z nich możecie zobaczyć na zdjęciu.


Idąc włoskim tropem, szukałam zastosowania dla jednej malutkiej cebulki czerwonej, co mi została, przypomniałam sobie takie chlebko-pizze z oliwkami i cebulą. Jest to focaccia. Przepis znajdziecie tutaj: focaccia. Na moich focacciach znalazła się czerwona cebulka lub ser mozzarella (myślę, że następnym razem użyję bardziej aromatycznego i twardego sera). A smak: ciepłe są pycha,  zaspokajają głód, ale nie zapychają, po podgrzaniu w mikrofali też dobre, choć jeszcze lepsze włożone na chwilę do ciepłego piekarnika. A zimne - też zjadłam, ale jak ktoś zasmakował ciepłych nie będzie chciał jeść zimnych.





Robótkowo - się dłubie i jeszcze podłubie, bo będzie to komplecik do płaszcza, 2 z 3 części już są, ale brak pomysłu na wykończenie. A chwilowo chłopcy mają zapalenie ucha więc zamiast szydełka w dłoni mam dzieci na rękach...
                                                         
Anioły Anielki i Lacrima: u mnie też śnieg leży, a dziś od rana prószy cały czas...
Eve-jank: A ja taki właśnie mam zamiar, żeby kusić czymś dobrym :)

18 lutego 2011

Wyróżnienie z dyplomem.

Miło jest być wyróżnianym. Oj bardzo miło... Już jestem na granicy samozachwytu...
Dziękuję Maknecie za wyróżnienia jakie otrzymałam. Dwa z nich już wcześniej opublikowałam, więc dziś prezentuję wyróżnienie z dyplomem:





Zasady:
1. Podziękuj za wyróżnienie.
2. Umieść u siebie link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
3. Umieść u siebie logo wyróżnienia.
4. Przekaż nagrodę kolejnym10 blogom. 
5. Umieść linki do tych blogów. 
6. Powiadom o tym nominowane osoby.

Jeszcze mnie wyrzucą z "blogowego środowiska", ale nie przekażę dalej - dość trudne to do wykonania - bo wielu z Was ma już to wyróżnienie - a nie chcę powielać, bo w końcu stanie się to utrapieniem, a nie przyjemnością. Raz już dałam wyróżnienie - do "częstowania się" i tym razem tak niech będzie: proszę bardzo - częstujcie się!
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim udanego weekendu!
                                                 
Anioły Anielki: Dziękuję baaardzo!