Translate

24 maja 2012

Prezenty z mojego małego Candy.

Wróciłam. Mam straszne zaległości w blogowym świecie, ale niestety ogród ma pierwszeństwo. 

Odczytałam właśnie wiadomości, że moje przesyłki z prezentami za wygraną w moim małym Candy, dotarły do Iwony i Hiperboli. Więc pokazuje prezenty, jakie przygotowałam:
1. Dla Iwony z "Łakowo".
Przygotowałam zestaw serwetek i małą drewnianą rameczkę w stanie surowym :)

2. Dla Hiperboli zrobiłam szkatułkę, ale tu zaszalałam. Miałam zrobić z Merylin wykorzystując serwetki, które mam, ale jakoś mi nie szło... ale bardzo mi się marzyło spróbować transfer i zrobiłam. Może wykonanie nie jest profesjonalne, ale jestem z niej zadowolona. Dolożyłam jeszcze mydełko i trochę kartek okolicznościowych - oczywiście niezapisanych:)



Jestem potwornie zmęczona, więc nie będę pisała za dużo. Byłam, odwiedziałam wszystkich których  miałam odwiedzić i wróciłam. Teraz musimy dojść do ładu z żołądkami :) 
Pozdrawiam!

16 maja 2012

Coś decu, schody i reszta ogrodu :)

Piszę szybciutko, bo pakowanie czeka. Nie wiem kiedy będzie kolejny post, więc dziś pokażę duuużo :)

Najpierw coś decu - takie małe podstaweczki drewniane, jedna na gumki do wlosów, druga na spinki. 
Bez cieniowań, malowania, chciałam, żeby były takie surowe :)
Teraz czas na schody. Niestety zdjęcie drugich schodow mi wcięło, ale na szczęście już nie muszę się męczyć ze starym telefonem i po powrocie zrobię zdjęcie drugich schodów. Najbardziej dumna jestem z tego, ze całą konstrukcję robil mój mąż, sam samiutki! Tylko galwanizacja i przycinanie desek to nie on. I samo osadzenie schodów to nie my, bo to sporo chłopa było potrzebne :) Pod schodami są płytki które sama układałam, na zdjęciu jeszcze zasypane żwirem. 
Kwiatki do zawieszenia na balustradzie już są i stoją w tej drewnianej skrzynce, tylko skrzynki do zawieszenia kwiatków jeszcze nie mam.
A teraz coś co zrobiliśmy pomiędzy rozbiórką schodów, a ich założeniem:
Najpierw musielismy ją rozebrać, potem poskładać i tak oto mamy szklarnię :) na zdjęciu jeszcze płytki zasypane żwirkiem i nie ma jeszcze ziemi w korytkach

skrzynka na rzodkiewkę, sałatę, koperek i pietruche naciową, obok truskawki i rabarbar - i jak widac znów zapomniałam dojść do skrzynki z wykaszarką...

a to będzie boisko :) ogrodzone, żeby piłka nie leciała na moje roślinki

pierwszy rododendron zakwitł


skrzynki z kwiatkami - Córki własność
Ja uciekam, do pakowania, Wam życzę udanego weekendu i miłego tygodnia.
Pozdrawiam!

13 maja 2012

Szydełkowe smutaski - wcale nie takie smutne :)

Dziś kolejne misiaki dla dzieci do podróży. Strasznie mi się podobają smutaski, ale nie chciałam smutnych misiów, to ja zrobiłam im uśmiechy. Przepis na smutaski znalazlam u Kasi. Oczywiście pomyłka w różowym misiu jest i to widać, ale już nie miałam siły próć - ma trochę przestwioną mordkę. Za oparcie misów posłużyła mi ciuchcia :)




Powiem Wam szczerze, że dziś to już mam dosyć, jestem zmęczona, a najbardziej chyba nie cyklinowaniem i kurzem w całym domu, ale planowaniem, mam 3 dni na opanowanie wszystkiego, nie pogubienie skarpetek i zjedzeniem wszystkiego co nie może zostać, lub przetworzenie tego. Już zaczełam robić plan działania :) A jeszcze wczoraj, chciałam zrzucić zdjecia z telefonu i się okazało, że jakiś błąd i nie mogę, potem zauważyłam, że niektóre zdjęcia są do góry nogami, a tak bym tych zdjęć nie zrobiła, bo to były zdjęcia dużych rzeczy i nie dałabym rady, bo telefon jest wysuwany a ja mam za krótkie ręce. I było tylko gorzej - muszę dość mocno przyciskać, wręcz uderzać w klawisze, bo się nie chce klikać - wogóle to po kąpieli w toalecie (intsywnie sprzatałam :)) i upadku z dużej wysokość na beton trochę mi szwankował, ale nie jestem osobnikiem co lubi wymieniać sprzety co chwilę, więc nie planowałam tego. No ale dziś musiałam rano jechać do miasta i w jedynym otwartym sklepie musiałam coś wybrać. Jakieś olbrzymy, albo maleństwa. No ale coś znalazłam na szczęście, a i tak po odbiór dopiero we wtorek, bo już ich nie było na stanie :) Tylko, żeby mi do wtorku nie przestał dzwonić, a w październiku miał by 3 latka :(. Więc na zdjęcia min schodów, musicie cierpliwie poczekać - dobrze, że mam już troche pozrzucane, to mam co pokazywać :)
A cyklinowanie poszło jakoś, choć ten kurz to znajduję wszędzie i już mam dosyć... A podłoga jaka jaśniutka teraz! 
Pozdrawiam i życzę udanego i nie męczącego tygodnia :)

11 maja 2012

Różana tacka i podkładki decu.

Pokażę wam dziś moja tackę z przeznaczeniem - na taras i podkładki pod kubki/szklanki. tacke robiłam nie zając jeszcze zasad cieniowania, przecierki itp, dlatego nie w pełni jestam z niej zadowolona. Zrobiłam tylko brązowe mazy pędzelkiem, kiedyś jak przejdzie mi niesmak po spapraniu tacki to ją poprawię. Tacka miała kiedyś bardzo intensywny niebieski kolor, a podkładki to podkładki korkowe z nadrukiem piwa co lubi "poleżec w cieniu" :) Trochę się rpzestraszyłam tych podkładek bo się powyginały, ale zamalowałam je klejo-lakierem od spodu i trochę się wyprostowały, ale pod szklankami się prostują a to najwazniejsze. Cztery podkłądki zrobiłam z dziewczynką i są one dyżurne do zestawu różanego - jakby zabrakło tych z różami :) Ale w domu będa używane, ale to dopiero po jutrzejszym cyklinowaniu podłóg, sobie trochę pozmieniam wystrój w pokoju i znajdę dla nich ładny kącik :)





Ja tym czasem uciekam do dziergania :) i szybciutko spać. Jutro ciężki dzień - cyklinowanie :) A i jeszcze wymiana drzwi na ogród mnie czeka, ale to pewnie po wakacjach. To te drzwi które znacie ze zdjęć o schodach. Postaram się za kilka dni pokazać jak wyglądają nasze schody :) Stoją i są piękne :) Tylko muszę jeszcze kupić skrzynki balkonowe, bo kwiatki już kupiłam :) i schody będą cacy!
Udało mi się w tym tygodniu spakować prezent dla Iwony i go wysłać To było heroiczne poświęcenie! godzina  była 13, udało mi się uporać ze wszystkim w domu i wzięłam się za pakowanie, przemyslałam, ze nie będę miała czasu wysłać przesyłki jutro, więc wytachałam skuter - oj to ciężka sprawa, bo to duży skuter, a miejsca mało - lało jak z cebra, a ja do sklepu 4 km - dojechałam, wpadam mokra i nagle przy kasie olśnienie! Przecież poczta w sklepie od 14... pani przy kasie uśmiecha się, pyta czy ja jechalam z Udbyneder do Havndal skuterem - bo znamy się - ja na to że tak, tylko, że poczta od 14, uśmiechnęła się i wzięła przesyłkę ode mnie, powiedziała, że zrobi to dla mnie :) To sobie jeszcze na osłodę batona wzięłam, wcisnęłam mokre rękawiczki i w droge powrotna, jeszcze mi pokrowiec na siedzienie podwiało i wróciłam do domu z mokrym tyłkiem i granatowymi od rękawiczek palcami :). Drugi prezent dla Hiperboli juz po malowaniu, po klejeniu, ale czeka na wenę i czas, żeby go wykończyć. A weekend opdada, bo cykliniarkę mamy, a drewniana podloga jest w każdym pokoju! (oprócz łazienek, kuchni i jednego korytarza...). ja nie będę cyklinowac, ale musze od razu sprzątnąć i umyć kdrewno mydłem, żeby je zabezpieczyć - bo tą podłogę myje się tylko mydłem! Też się keidyś dziwiłam, ale to naprawdę dobre! Muszę się spiąć i w poniedziałek to zrobić, bo w czwartek wyjazd, do Polski, więc czeka mnie jeszcze pakowanie, zabezpieczanie kwiatów, przygotowywanie prowiantu dla zwierzaków itp... Już sobie liste zrobiłam, co i kiedy zrobić. Oj to będzie ciężka wyprawa... Jakoś nie lubie podróży, pakowanie, bałagan, powrót i totalna rozpierducha i jeszcze rozregulowane żołądki... I te pytania w Polsce... chyba sobie przygotuję taki gotowy zestaw odpowiedzi i powysyłam wszystkim smsami... Sorry, ale ja nie jestem normalna.
I się rozpisałam, musze się pożalić, że jadę. Co poradzę, że taka jestem... 
Dziękuję za bardzo liczne komentarze pod ostatnim postem. Dzieci są bardzo uradowane maskotkami i nie czepiają się, że oczka źle wyszyte, więc teraz ja też jestem zadowolona :)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
P.s. miałam się Was o coś zapytać, ale oczywiście zapomniałam o co...