Translate

12 września 2011

Zfilcowana spinka do włosów.


Dziś krótki post będzie i o czymś starym. Brakuje czasu, mam dużo niewykończonych rzeczy, kończę szydełkową robotę i chowam do szafki, na resztę przyjdzie kiedyś czas i wena :) 
Dziś pokażę Wam spinkę do włosów. Na szydełku zrobiłam kwiatek i listki, wyprałam w 90 st w pralce, przyszyłam  perełkę, pozszywałam razem, przyszyłam do spinki i jest. Nie jestem z niej zadowolona, bo przeszkadza mi ta pusta przestrzeń pomiędzy kwiatkiem a listkami, czegoś mi tam brakuje. Ale nie mam weny. Ostatnio cierpię na taki brak weny. Muszę chyba pobuszować po różnych blogach i galeriach, żeby mnie olśniło :()
Kiedy kolejny post? nie wiem, dlatego dziękuję wszystkim, którzy zaglądają do mnie, pomimo tego, że nie ma nic nowego. Mam piękną jesień za oknem, mam ochotę coś robić, coś stworzyć, no ale jak już chcę się za coś zabrać to mi zawsze coś innego wypadnie. Eh, no cóż.
Pozdrawiam serdecznie!

03 września 2011

Poszewki pod małe tyłeczki z elementów i resztek.

Resztek włóczek to mi się uzbierał nie mały woreczek, najczęściej były to maleńkie kulki i nic nie dało się z nich zrobić. I tak leżały te kulki, a ja potrzebowałam poszewek na poduszki. Miałam zamiar kupić duże poduszki na krzesła, żeby można je było przywiązać do krzesła, bo to miały być poduszki dla najmniejszych tyłeczków moim domu. Chłopcy do tej pory używali krzesełek dla dzieci, ale może i są drobni i mali ale wydawało mi się, że za wysoko siedzą. Miałam takie duże i grube poduchy w domu, pomyślałam chwilę i zrobiłam poszewki z elementów. Wyciągnęłam z piwnicy takie większe krzesła - z wielkim siedziskiem :) I tak się prezentują poszewki:
Chwilowo jestem dość zabiegana... Dziś zrobiłam 2 torty i 12 drożdżówek :) Jutro chłopcy skończą 3 lata :) 
Dziergam sukienki dla lalek, ale jakoś brak weny na wykończenie, na detale... I sweterek robię, bo jesień już nadeszła, ale za to piękna i ciepła - kwitną mi krokusy, magnolia i nawet rododendron pokazał kilka kwiatków :) Pozdrawiam serdecznie!

26 sierpnia 2011

Barbie w nowej odsłonie - szydełkowa suknia.

Jeśli ktoś jeszcze nie zna Millu i jej dwóch cudownych blogów, to zapraszam tutaj: Millu ooak doll. Jest to blog z pięknie restaurowanymi lalami. Zainspirowała mnie, gdy ja męczyłam się ze składaniem trupków... Główki osobno, nóżki pogryzione, a włosy... To było straszne. A do tego moi chłopcy przybiegli do mnie z takim gołym korpusikiem krzycząc: "Lala ma cycy!" No to już było za dużo!
Wygrzebałam wszystkie nogi, korpusy, główki i zaczęłam reperację. Najgorsze były malunki na nóżkach i główkach, na szczęście to nie był długopis, więc puściło po zastosowaniu acetonu :) Potem kąpiel i mycie włosów w szamponie i jeszcze odżywka do spłukiwania, na końcu jeszcze odżywka bez spłukiwania, a jedna lala dostała nawet jedwab na włosy. Ta lalka, którą dziś chcę zaprezentować miała włosy jak Bob Marley... Mój mąż stwierdził, że nie do rozczesania. Ale udało się, choć nie idealnie, ale ukryłam to w fryzurze. Zrobiłam jej bieliznę, pończochy - bo nogę miała pogryzioną i sukienkę. Użyłam całej masy koralików - żeby córka nie była zawiedziona i oto moja pierwsza Barbie po regeneracji:




 Może nie jest to fachowo odrestaurowana lala, ale przynajmniej bieliznę ma "niezdejmowalną". 
Przepraszam za jakość zdjęć, ale robiłam je telefonem i cóż tu więcej od tego małego sprzętu wymagać :)
Pozdrawiam!

24 sierpnia 2011

Ciasto rabarbarowe z budyniem.

Już prawie jesień, a ja ciągle robię coś z rabarbarem. Dziś pokażę ciasto z budyniem. Kwaśny rabarbar i waniliowy budyń - polecam zrobić samemu! Może kolor nie ciekawy, ale za to smak taki jak lubię, konsystencja już wybadana, że do ciast lepiej go "dogęścić" i ziarenka wanilii w budyniu... pyszności! Ja nie lubię budyni. Ale ten domowy budyń traktuję jak krem i nawet za nim przepadam. Przepis na ciasto znajdziecie tutaj: Ciasto budyniowe z rabarbarem, a jakby ktoś chciał domowy budyń to tu jest przepis: Domowy budyń - ja gotuję mleko z rozciętą wzdłuż laską wanilii - tak żeby ziarnka wyleciały do mleka i mąki ziemniaczanej to takie pełniejsze łyżki - z czubkiem, żeby mi budyń w ciasto nie wsiąknął. 
A teraz czas na moje ciasto:
Ja je zrobiłam jeszcze w lipcu, ale z powodu problemu z aparatem muszę oszczędnie publikować zdjęcia z moich zbiorów. A co do rabarbaru, to ja mam go wciąż w ogródku i nie wiem co zrobić z nim na zimę?! Czy mam ściąć wszystkie łodygi i zakryć kopcem z liści i ziemi czy zostawić z liśćmi na zimę? Czy macie jakieś doświadczenie z rabarbarem? 
Pozdrawiam i do następnego postu!