Translate

20 czerwca 2013

***

Namiętność

zrasza delikatnie 
moje ciało
dotyk ust
drży na powiekach
płyniesz we mnie
gorącą lawą

jesteś

głuche tykanie 
zegara
wybija takt
tańca
naszych dłoni

rzeczywistość jest snem
w którym
płatki śniegu
opadają na nasze ciała
roztapiają się
i mrożą

drgam 
w konwulsjach 
na jednym oddechu
unoszę się
i wybijam  
z czasoprzestrzeni
z bezdźwięcznym krzykiem
na sinych ustach

i Ty we mnie 
                   (Alex, 2004r.)

Chleb wiejski i zakwas chlebowy.

Miały być dziś robótki, ale po moim wczorajszym wyczynie... no nie ma mowy muszę się z Wami tym podzielić bo mąż nie podziela mojej ekscytacji, a wygadać się trzeba.
Zaczęło się od bułek, do przygotowania których musiałam zrobić zaczyn, który rósł tylko kilka godzin, bułki wyszły naprawdę fajne i smaczne, choć w kształcie... kompletnie nie fotogeniczne - bo mi się strasznie zlały - znaczy tak wyrosły, że się zrosły. I poszłam za ciosem. W poniedziałek zaczęłam tworzenie zakwasu chlebowego. Zrobiłam z mąki żytniej pełnoziarnistej, a wieczorem stwierdziłam, że pszenny też zrobię - w ramach szkolenia. I tym sposobem mam zakwas żytni, który za 3 godziny będzie gotowy do produkcji chleba i wieczorem będzie pszenny :) Podobno pszenny jest bardziej kapryśny, ciężko go uzyskać, a dla mnie to on od początku wyglądał dużo lepiej - w żytnim było mało bąbelków, zapach był niewyraźny, a w pszennym to i bąble i się ładnie rozwarstwił, i zapach "jak trza". Zakwas trzymam w ciepłym pokoju - nad kotłownią, w dzień uchylam okno, w nocy otwieram drzwi, ale co mnie zdziwiło to mi nie wykipiał - wogóle to grzeczny jakiś ten zakwas, bo rośnie naprawdę delikatnie i pomalutku (a tak na wszelki wypadek postawiłam go na podłodze w blaszce z wysokimi brzegami - takiej od piekarnika).



Jutro pierwszy wypiek z zakwasu - przepis wybrany, nic tylko rękawy podwijać i się... no cóż umęczyć, bo chleby na zakwasie wymagają dużo więcej czasu i pracy niż te na drożdżach. I są takie skomplikowane... zagnieść, dolać, odłożyć, odpocząć, odgazować, przykryć, złożyć...eh...
Czekając na zakwas stwierdziłam, że spróbuję może chleb na zaczynie drożdżowym, tez się długo czeka, też trudniejsze przygotowanie... I wybór padł na Chleb wiejski, przepis tutaj: http://arabeskawaniliowa.blogspot.dk/2010/04/chleb-wiejski-country-bread.html.
Zaczyn rósł i rósł, po 12 godzinach zaczęłam się niecierpliwić, zaglądałam do niego co pół godziny, aż wreszcie po uplynięciu 14,5 godziny środek zaczynu się zapadł! Później było łatwiej. Problemy zaczęły się przy formowaniu właściwego bochenka - bo jakiś lejący wyszedł. Upchnęłam jakoś to ciasto na pokrywkę od naczynia żaroodpornego i do piekarnika.
I chleb wyszedł... mh. Na samo wspomnienie o tym smaku robię się głodna. Co prawda mogłam go potrzymać dłużej na etapach wyrastania - na maksymalne ramy czasowe, a nie jak ja zrobiłam, jak się ruszyło po upłynięciu najniżej granicy czasowej to robiłam dalej, nie czekałam dłużej. Mogłam też na etapie zagniatania ciasta dodać trochę więcej mąki, bo dość luźne ciasto wyszło. 
A teraz kwestia smaku - wczoraj jeszcze lekko ciepły chleb, wydawał nam się gumiasty - dobry, smaczny, ale komfortu jedzenia nie było - chleba nie winię - a a raczej siebie... ale dziś... no naprawde bardzo dobry chleb!!! Co prawda, krzywy, bo się rozlal na boki, skórka chrupiąca, ale ciemna... - choć w smaku nie czuć spalenizny aż takiej starsznej. Mąż wczoraj z rozmachu pokroił cały chleb, zanim zdążyłam zrobić zdjęcia, więc musicie zadowolić się tym rozmazanym zdjęciem - innych nie będzie bo innych nie moge zrobić (o tym za chwilę).
A ja dziś od rana, mam impreze na całego - drogę robią, więc mam hałas, jakieś wielkie maszyny jeżdżą mi przed domem, wręcz przed oknem... a do tego walce i szczotki... a zdjęcia niewyraźne to przez walec - jak jeździ to mi się cały dom trzęcie i co stanęłam do zdjęcia to walec przejechał. Mam nadzieje że się przesuną kawałek dalej, byle za sąsiada dom- to nie będzie tak trzęsło, bo jeszcze chwila a mi się wnętrzność wytrzęsą - juz nawet kawa mi się odbija... Nie mogą tego robić jutro, jak mnie w domu rano nie ma? Albo jak jest cieplej i w nocy nie padało, to bym sobie na ogród wyszła...
Dość narzekania, drogę robią raz na kilka lat, więc nie ma co narzekać. 
Zmykam. 
Miłego dnia życzę! Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam!!!

19 czerwca 2013

***

    ***

Pewnego lata,
On leżał obok mnie.
Dotknął mojej twarzy,
usmiechnął się,
delikatnie musnął mnie palcem po wargach,
uśmiechnął się...
I nawet czas zgłupiał.
Zasnęliśmy spokojnie, 
bezpiecznie, 
oddychając spojżeniami
w rytm wariujących serc,

Pewnej wiosny,
znów to poczułam. 
Siedział obok,
jego oczy...
Spojżenie zamiast słów.
Dotknął moich włosów.
Płynę.
Podnoszę drżącą dłoń,
dotykam jego twarzy, 
kradnę sekundy.
Chcę krzyczeć ciszą,
by nie przestraszyć tej chwili.
Dławię się tym,
co mam w sercu.
Szukam spotkania z jego wzrokiem.
Pocałuj mnie! - 
choć raz...
                (Alex, 2004r.)

Recenzje ciasteczek.

Dziś spróbuję opisać Wam kilka rodzai ciasteczek. 
Zaczniemy od SNICKERDOODLES - przepis: http://www.mojewypieki.com/przepis/snickerdoodles.

Ciasteczka na pewno ciekawe w smaku i w strukturze. Nie są to chrupiące i kruche ciasteczka, raczej miękkie i nie mam pojęcia do czego je porównać. A jeśli ktoś jest miłośnikiem wszelkich przypraw korzennych - to to są ciasteczka dla Was.
Kolejne to CIASTECZKA Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ I ORZECHAMI - przepis: http://www.mojewypieki.com/przepis/ciastka-z-biala-czekolada-i-orzechami.
Średnio mi smakowały. Nie wiem przez co, może to połączenie białej czekolady i orzechów włoskich? Może z laskowymi były by lepsze. Wydawały mi się za tłuste, zresztą w wypiekach biała czekolada zawsze wydaje mi się tlusta, czasem staram się zmniejszać ilość masła w takich wypiekach, ale nie zawsze mogę, bo jak np w tych ciastkach - najzwyczajniej nie chciały się kleić i były sypkie. 
CIASTKA RAZOWE Z KARDAMONEM - przepis: http://www.mojewypieki.com/przepis/razowe-ciasteczka-z-kardamonem.
Dla mnie to hit! Ciastka są niesamowite! Oczywiście niesamowite dla tych, którzy lubia nutę przypraw korzennych, choć czy ja wiem?... - juz tłumaczę dlaczego, otóż już podczas zagniatania ciasta powalił mnie boski zapach ciastek, który dla mojej córki był zapachem czekolady, a dla mnie karmelu. Ciasto cudownie się formuje, jest gładkie, można turlać kulki, bez większego brudzenia rąk. Smak już po upieczeniu... równie karmelowy jak zapach przed pieczeniam, ciastka raczej twarde niż miękkie, dobrze się przechowują w słoiku/puszce. W orginalnym przepisie ciastka są wykrajane foremką ze stempelkami, ja turlałam kulki i lekko spłaszczałam palcami, kulki były wielkości orzecha włoskiego i ciastek wyszło mi dużo więcej niż w orginalnym przepisie.
CIASTECZKA RAZOWE Z PŁATKAMI OWSIANYMI I CZEKOLADĄ - przepis: http://www.mojewypieki.com/przepis/razowe-ciasteczka-z-platkami-owsianymi-i-czekolada
Dobre, czekoladowe, zdrowe, takie do których chętnie powracam. Co może być dla niektórych minusem to to że czuć w nich płatki - nie smak, a ich teksturę. Ja do tych ciasteczek użyłam mąki orkiszowej, a za drugim razem mąki razowej pełnoziarnistej i za drugim razem były bardzo granulowate - mi smakowały, ale na dłuższą metę to za dużo tego zdrowego - dzieciom bardziej samkowały z mąką orkiszową. Warto wypróbować.
I na koniec hit wczorajszego dnia - a właściwie to chyba ostatnich miesięcy - niesamowite ciastka PODWÓJNIE CZEKOLADOWE CIASTKA OWSIANE, przepis tutaj: http://arabeskawaniliowa.blogspot.dk/2010/06/podwojnie-czekoladowe-ciasteczka.html
No słuchajcie - jak dla mnie bomba! Może jeszcze surowe ciasto może przerażać, bo jest lepiące i nie da się go formować w kulki - poradziłam sobie łyżką - nabierałam ciasto, palcem ściągałam na blachę i zostawiałam takie niekształtne kopczyki - podczas pieczenia pieknie się rozlewały i tworzyły się ładne okrągłe ciastka - trzeba uważać z gęstością ułożonych ciastek, bo mogą się zlać.
W smaku cisteczka są chrupiące, czekoladowe, w środku lekko miękkie i co jest najdziwniejsze to to co wczoraj z mężem odkryliśmy - mąż zapytał się czy w nich są orzechy - no nie ma, ale rzeczywiście czuć coś jakby orzechy, a przy środkowej części ciastka - w miękkim miejscu - spytał czy są w nich rodzynki, bo takie fajne miękkie kawałki czuje - to była czekolada, ale ja też miałam wrażenie jakbym jadła ciastka z rodzynkami. To sa ciastka, które warto wypróbować, powinny smakować wszystkim, bo nawet płatki owsiane nie są wyczuwalne. 
Pozdrawiam serdecznie i co? Miłego pieczenia ciasteczek życzę!