Translate

02 czerwca 2011

Trochę o ogrodzie i do czego "służy rododendron"

Dziś w Danii zaczął się długi weekend, a to z racji Wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa. Jak wolny dzień to ruszyliśmy do ogrodu. Przekopaliśmy tył ogrodu, powybieraliśmy śmieci po poprzednich mieszkańcach domu - o zgrozo, jak tak można... zakopywać śmieci pod popiołem.... A na koniec postanowiłam zrobić kilka zdjęć rododendronów, bo kolejne dwa zakwitły. I robiąc zdjęcie zobaczyłam twarz... Kto znajdzie ją na zdjęciu?
Co robią moje dzieci pod rododendronem? "Baze mamy" - padła odpowiedź.



I jeszcze ujęcie z mojego stałego punktu obserwacyjnego.
Moje popielone skalniaczko - tarasy prezentują się tak:


Mam taki ładny krzaczek - nie wiem jak się nazywa - w zeszłym roku nie kwitł, był wielki i miał bardzo dużo suchych gałęzi, myślałam, że padnie, ale go radykalnie przycięłam i w tym roku cieszy nas pięknymi kwiatkami.
Kiedy przygotowywałam grunt pod trawnik, syn przyszedł z ofertą pomocy, zbierał razem ze mną korzenie, chwasty i kawałki gałązek,a po jakimś czasie znudził się i oto jaką sobie zabawę znalazł:
A na zakończenie coś cudownego:
Pozdrawiam!

30 maja 2011

Chwalę się nagrodą w konkursie "Tchibo Arabica" u Pauli w Just My Delicious.

Najpierw kilka słów o blogu Just My Delicious (link - kliknij w nazwę). Jeszcze chyba nie pokazywałam potraw zrobionych przeze mnie - a przepis, czy pomysł zaczerpnięty został z tego blogu. A dlaczego? Bo za szybko znikają... Czasem to muszę z kuchni wyganiać, bo mi z garnków wyjadają. Gdzie tkwi magia? Chyba w nazwach i niebanalnych połączeniach, smaków i aromatów, a ja to lubię tam imbiru tam gałki itp. Kolejną zaletą  - zapewne także dla większości kobiet gotujących - gdy nagle okaże się że jeden z gości na obiedzie nie je mięsa :) To właśnie u Pauli znajdziecie takie dania, że aż można śliną zalać klawiaturę. Czasem zdarza mi się kupić coś czego jeszcze nigdy nie jadłam i czasem szukam zastosowania na ten produkt - u Pauli można znaleźć takie dziwactwa jak humus,toffu, smażone lody, lody rabarbarowe, czy sernik ze stokrotkami... Kolejną zaletą i chyba najważniejszą dla wszystkich Mam jest pomysłowość podawania potraw - oczko, uszko i już jest zajączek z jajek, albo baranki, łódeczki itp. Dla dzieci nie ważne wtedy będzie że tam jest warzywo - dobrze przemycone nawet nie wzruszy pałaszującego dziecka. Bardo polecam ten blog wszystkim kochającym kucharzenie ale także tym, co nie bardzo garnkami się dogadują - zawsze można zacząć od kanapek :) Skarbnica pomysłów i ciekawych smaków - polecam.
A teraz o konkursie: kilka godzin przed końcem konkursu wysłałam dwa przepisy: jeden na ciasto bezowe - kawowe, czyli bezowe blaty i krem kawowy na bitej śmietanie. Drugi przepis - ten który najbardziej spodobał się Pauli - był to już bardzo autorski - wymyślony  racji zalegającej w szafce wódki... Aromat kawowy. Przepisu dziś nie podam, zrobię to przy najbliższej okazji wraz z jakimś dobrym ciachem :) Ponieważ jedna z osób które wygrały konkurs przez tydzień nie podawała swojego adresu, nagroda powędrowała do mnie. Bardzo się cieszę, a zwłaszcza dlatego, że naprawdę lubię tą kawę - odkryłam ją jakoś w zeszłym roku i jest tak dobra, że schowałam ją tylko dla siebie, a idealnie nadaje się do wszelkiego rodzaju deserów i napojów z kawą - kawa mrożona czy Iris Caffe - bo ma taki posmak jakby prawdziwego kakao. Nie jest kwaśna - co zawsze mi przeszkadza w innych kawach. Lubię też zwykłą Tchibo Familii zwaną przeze mnie "Żółtą" :)
A teraz prezentacja:



Bardzo się cieszę z wygranej i polecam blog kreatywnej Pauli i kawę Tchibo.
Pozdrawiam i uciekam do pielenia - już 4 h pielę skalniak a jestem może w połowie...

24 maja 2011

Ciasto czekoladowe z galaretką domowej roboty i czerwonymi owocami

Kochacie smak zwykłego murzynka? A każde inne czekoladowe ciasto wydaje się za suche, za mało czekoladowe lub zbyt zbite? Bo ja wypóbowałam już sporo przepisów i zawsze to nie było to co bym chciała. Nie lubię ciast typu brownies, reszta była nie taka, za mało czekoladowa, za sucha... Aż znalazłam przepis na ciasto czekoladowe. Oryginalny przepis znajdziecie tutaj: Ciasto czekoladowe z owocami i galaretką (kliknij na link). Ciasto jest czekoladowe, mokre, ale nie takie zbite jak brownies, pyszne i idealne z galaretką :) Ponieważ w Danii nie ma galaretek w proszku gotowych, a mi to nie przeszkadza, bo wole sama zrobić galaretkę, tak też się stało i zrobiłam galaretkę z sosu wiśniowego z wiśniami i dorzuciłam dwie garście czerwonych porzeczek - dlatego wyszła dość nierówna i mało klarowna. Ale ciasto wyszło PYCHA!
Smacznego!

23 maja 2011

Tak szybciutko co w trawie piszczy...

... a no chwasty piszczą... Już wypieliłam ogródek warzywny i trochę w kwiatach... Ale zostało mi najgorsze... Mój skalniak... A co tam porosło... masakra... Więc szybko pokazuję co już do ładu doprowadziłam.
A to mój zakup przed wyjazdem, bo w promocji były... dwie w cenie jednej :)
A rzodkiewki tak przy smakowały chłopcom, że gdy dałam im po kilka rzodkiewek, żeby zanieśli do domu na kolację... to Franek doniósł tylko liście, a Jędruś aż jedną :)
I gwóźdź programu, czyli rododendron :) I tu mam pytanie: czy rododendrony kwitną co roku tak samo? Zeszłego lata ten rododendron którego pokażę pierwszego nie kwitł w ogóle, miał jedynie małe pączki, natomiast ten który kwitł w zeszłym roku, teraz ma tylko kilka kwiatów, ale bardzo dużo małych pączków. Nawożę je specjalnym nawozem do rododendronów, ułamuję to co pozostaje po kwitnieniu, ale myślę, że przy tych największych rododendronach to musiałabym zwiększyć obszar nawożenia, bo korzenie ma zapewne pokaźne :)

Po prawej widać przekwitający biały krzak, po środku mało kwitnący krzak, a po lewej bordowe kwiatki się wykluwają :)
Pozdrawiam!