Translate

05 grudnia 2011

Wygrane Candy u Kasiulka.

Jestem strasznie w tyle. Cierpię na permanentny brak czasu, ale to już tak konkretnie. Zawsze brakuje nam czasu, to normalne, ale w ostatnich tygodniach to już jest przesada! Wszystkie weekendy do świąt zajęte i to tak, że już przesuwam zaplanowane rzeczy i upycham tam gdzie jest chwila czasu. Nie wiem jak zdążę ze wszystkim do świąt. Chyba muszę zrezygnować z kilku zaplanowanych projektów... (miałam jeszcze porobić trochę bombek i gwiazdek...), ale uwzięłam się na serwetkę świąteczną i dłubię ją, a końca nie widać. Dobrze, że w domu już posprzątane, teraz tylko na bieżąco sprzątać i ewentualnie. Ciągle coś wypada, coś trzeba zrobić i jeszcze ten egzamin, w sumie to akurat egzamin czasu mi nie zabiera, ale  jak sobie pomyślę, że będzie to 16 grudnia, potem jeszcze tylko weekend i tylko tydzień do świąt!
W każdym bądź razie, co będzie to będzie, a ja muszę w końcu się pochwalić prezentem od Kasi :)


Mój telefon już nie marznie, a kolczyki pięknie się prezentują "dyndając". A wafelek schrupany :) 
I tak na dobry początek zimy: wczoraj u nas popadał trochę śnieg, dziś rano był tylko na dach i trawnikach, a od 5 min znów pada :) Ja to muszę się dogadać z sąsiadem co ma traktor, bo jak będzie taka zima jak w zeszłym roku to nie dojadę na egzamin :)
Pozdrawiam!
P.S. Dziękuję, za odwiedziny, te z komentarzami i te bez komentarzy, ja podglądam Waszą twórczość, ale nie zawsze mam czas żeby zostawić komentarz, bo najczęściej w tym czasie biegam pomiędzy laptopem a garnkami :)

25 listopada 2011

Spiralna serweta (zwana muszelkową).

Ciąg dalszy serwetek na ławę :) Tym razem postawiłam na nietypowe wzory i naściągałam wzorów serwetek muszelkowych. Na pierwszy ogień poszła serwetka spiralna, ale mam zamiar zrobić jeszcze kilka innych w różnych kolorach. Ale to w nowym roku, bo teraz dziergam serwetki świąteczne.

Serwetka jest duża, taką chciałam, więc zrobiłam ją z grubszego kordonka i użyłam szydełka 1,75. Zużyłam cały 100 g motek i na dwa ostatnie rzędy musiałam użyć drugiego motka. Kordonek ma fajny bordowy kolor, lekko połyskliwy, a jest to egipska bawełna Opus nr 5, co dla mnie najważniejsze nie straciła połysku po krochmaleniu. 
Wzór serwetki:

Tym czasem święta się zbliżają, pora na pierwsze przygotowania, już na niedzielę przygotuję wieniec adwentowy. A pomiędzy Pierwszą Niedzielą Adwentu a 1 grudnia mam zamiar udekorować dom z zewnątrz i jak starczy czasu to już powoli dekorować dom wewnątrz. Dla mnie okres świąteczny zaczyna się w Pierwszą Niedzielę Adwenty, ponieważ w tym roku przypada w listopadzie i to 27 (no żeby chociaż 29 czy 30...), to tak sobie wymyśliłam, że pomiędzy niedzielą, a 1 grudnia to zrobię :) Może dla niektórych to za wcześnie, a dla mnie nie, bo od tej Pierwszej Niedzieli widząc ustrojony dom, nie da się choćby na chwilę zapomnieć, jaki Czas się zbliża, a nie mam też zamiaru szaleć kilka dni przed Wigilią i robić wszystkiego na ostatnią chwilę a w Wigilię paść przy stole ze zmęczenia. A jeszcze mnie czeka drugi egzamin końcowy w szkole, więc czasu nie za wiele, już sobie nie mogę pozwolić na zostanie w domu i robienie ćwiczeń przez internet...bo to ustny egzamin. Taką mam filozofię :) A przy okazji dla dzieci to ogromna radość - lampeczki itd., dzięki temu nawet są grzeczniejsze. A w Danii już od dobrego tygodnia są ustrojone świątecznie domy, u nas w mieście dziś zapalono girlandy i postawiono choinkę, a ja nie mam zamiaru tłumaczyć im, że u Nas jeszcze nie czas na lampeczki.
Pozdrawiam!

21 listopada 2011

Liściasty komplecik.

Wreszcie pozbyłam się okropnej ławy... Po pierwsze bo miała kanty, a przy mojej Słodkiej Trójeczce to niebezpieczne, bo jak kant ławy wpasowuje się w oko, wie najlepiej mój brat (tak to przeze mnie, oko jest, pod okiem blizna, a ja za to miałam żółwia ninja na jedynce :)). A wracając do ławy - dzieci obdłubały mi listwy boczne i ława się wygięła, bo blat był wyłożony kafelkami... A po trzecie - te kafelki! Straszne, żeby były fajne jakieś, a to jakieś takie... nie podobało mi się i koniec. Wreszcie mam ławę półokrągłą, co prawda jeszcze nie w 100% taką jaką bym chciała, no ale dobra, przeżyję. I wreszcie mogę zrobić na ławę jakieś serwetki, czy podkładki, bo na starej ławie najlepiej wyglądały gładkie obrusy, bo jak  było widać kafelki to strasznie było! Ale dość ględzenia o ławie!
Pomyślałam sobie o listkach, jeden większy i dwa pod kubki, tak jesiennie żeby było. W pasmanterii nie było akurat żadnych melanży w jesiennych kolorach, czasu nie było żeby lecieć do drugiej pasmanterii, a ja dokładnie wiedziałam jakie chcę kolory, bo miałam taką serwetkę w domu. Nigdy jej nie używałam, oprócz sesji zdjęciowej z bukietami z liściastych różyczek. Wydawała mi się zbita - jakby robiona za małym szydełkiem i tak jakby była złożona z 3 części i żadna do siebie nie pasowała. I tak też było! Mój jeden największy liść jest większy od serwetki jaka była, podczas prucia okazało się, że rzeczywiście po każdej części serwetki była dowiązana  nitka, a żeby było śmieszniej, to część serwetki była przekręcona - zamiast prawą stronę serwetki obrabiać, ktoś obrabiał lewą! Zastanawiałam się skąd ja mam tą serwetkę, ale nie pamiętam, może ją znalazłam w domu po przeprowadzce?
Moje liście wyglądają tak:
Kolor w oryginale jest bardziej wyrazisty, a w planach jak dostanę taki kordonek to zrobię jeszcze większego i kilka małych :) 
Wzory liści znajdziecie tutaj: Szydełkomania.
To wszystko na dziś, ja uciekam sprzątać po malowaniu... Na szczęście łazienka i korytarz na górze dopiero za "jakiś" czas będzie malowane, bo mam już dosyć skrobania arylowej farby z drewnianych, naturalnych-nielakierowanych podłóg! 
Pozdrawiam serdecznie!
P.S. Tak patrzę na ten post i więcej tekstu niż zdjęć :)

16 listopada 2011

Suknia sprzed prawie dwóch dekad! I jej nowa odsłona :)

Jak już pisałam przy okazji mojej lalki Barbie, lubię mieć takie rzeczy z zamierzchłych czasów :) Lubię też, dawać im nowe życie. Zauważyłam też, że moja Córka bardziej szanuje te rzeczy. Bardzo ją to cieszy, że to było moje, a teraz jest jej. Ale do rzeczy.
Kiedy zbliżał się Halloween postanowiłam po konsultacji z Córką, że skoro chłopcy mają stroje smerfów, to jej zrobię stój Smerfetki. Później zobaczyła w gazetce reklamowej stroje czarownic, wampirzyc itp... Tatuś nie wiele myśląc zgodził się na taki strój... A że my wyznajemy zasadę nie podważania decyzji, a ja nie jestem czcicielką Halloween, traktuję go jako okazję dla dzieci, żeby mogły się poprzebierać i fajnie bawić, a przy okazji zjeść coś pożywnego z dyni :) - pojawił się problem, jak teraz z tego wybrnąć... Zawróciłam na pięcie do piwnicy i przyniosłam suknię... Mina mojej Córki była bezcenna: radość, uwielbienie, euforia, ekscytacja i niedowierzanie :) Suknia jest moją sukienką do Pierwszej Komunii Świętej! Tak, tak, to moja sukienka :) Zobaczcie jaka wielka byłam :) Córka ma 6 lat, ja miałam 8 jak szłam do Komunii, a musiałam tylko podłożyć jedną falbanę :)
Cały strój to pomysł mojej Córki: "straszna panna młoda, która jest wampirką". Miał być welon, który umocowałam na taśmie szydełkowej, pająki - oczywiście na szydełku, na zdjęciach jeszcze przed przyszyciem nóżek, więc dobrze ich nie widać, oczywiście biała twarz - użyłam pudru dla dzieci i straszne paznokcie. Znalazłam też rękawiczki szydełkowe. Całość wyglądała tak:


Zdjęcia straszne, bo późno było, więc musiałyśmy zrobić sesje w łazience :) 
Co ważne i bardzo ucieszyło moją Córkę, to to, że w tej sukni może być księżniczką - różowe kwiatki, kokarda i diadem, królową śniegu w koronie, puszek na brzegach i śnieżynki na sukience oraz aniołkiem, gdzie potrzebna jest aureola i skrzydła, które zresztą ostatnio córka sobie wypatrzyła, wygrzebała swoje drobiazgi z portmonetki, musiałam dołożyć 5 koron i ma już piękne skrzydła, z piór i bardzo solidnie wykonane, nawet nas po sklepie kobieta goniła, gdzie te skrzydła kupiłyśmy!
Pozdrawiam serdecznie!
A ja wracam do świątecznego szydełkowania :)