Translate

13 września 2012

Trochę zdjęć z ogrodu.

Zdjęcia są trochę stare - jeszcze z sierpnia, ale i tak pokażę :)
Podczas sprzątania tarasu zrobiłam zdjęcia oczka - widać że sprzątanie było - bo na zdjęciu widać niebieską szufelkę i czerwone taczki - bo dzieci mi pomagały :)

a tu to się męczę najbardziej - pielenie przy różach - za rok zakładam mikrofibrę!

A to jedna z moich najulubieńszych roślin! o niej poniżej

moje śliczne lawendy - myślicie że w tych donicach przetrwają zimę?


Ta roślina w oczku to papirus (nie mam pojęcia czy to nazwa oficjalna, czy nie) - kiedyś mój Tata wstawiał te rośliny do oczka na całe lato - bezpośrednio donica do wody, bo papirus jest wodolubny - pięknie rósł w oczku, a na zimę od domu i też pięknie rósł. Szczypki robi się bardzo prosto i nie zdarzyło mi się by szczypka nie puściła korzeni - obcina się jeden taki badylek z listkami ok 10-15 cm, obcina się liski na ok 5 cm i listkami do wody- po kilku dniach mamy gotową roślinkę do wsadzenia do ziemi - za jakiś czas pokażę jak wygląda tak szczypka w ziemi, jakby kogoś to interesowało.
Ja mojego papirusa wsadziłam jako dwa małe badylki i od razu trafiły do oczka i urósł pięknie!
Pozdrawiam, a ja ciągnąc temat ogrodowy - uciekam do pielenia...

12 września 2012

O tym jak się umęczyłam z pewną szafeczką...

Oj się namęczyłam... Masakra...
Tą szafeczkę kiedyś zdobyłam na "złomie" - idealnie pasowała mi do kuchni. Po przeprowadzce trafiła do korytarza przy drzwiach na ogród - najczęściej wciskałam w nią reklamówki :) A Mąż narzędzia i inne rzeczy których nie chciało mu się wynieść od kotłowni. Ale wyglądała strasznie... obdrapana, farba odpęknięta, więc postanowiłam ją pomalować. W wakacje podczas oczekiwania na kolejną stertę drewna do ułożenia powolutku sobie ją czyściłam. Po pierwszej deseczce - rany, jakie śliczne jasne drewno jest pod farbą! Ale mój entuzjazm nie trwał długo, ponieważ... ktoś przed malowaniem nie wpadł na to, by drewno wyszlifować... ale się zaparłam i wyszlifowałam na tyle na ile mi cierpliwości starczyło.
Pomalowałam tylko wnętrze szufladki i fugi pomiędzy płytkami, ale myślę, że nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa - marzy mi się jakieś decu na tych płytkach - w stylu afrykańskim, ale nie mam na razie takich serwetek...



Na ostatnim zdjęciu widać resztki farby w nieoszlifowanym drewnie. I nie patrzcie na ogród - to był czas drewna a nie ogrodu.
A i jeszcze to co ułożyłam - czyli drewno:
Teraz to już jest ładnie posprzątane i pozakrywane.
A i muszę złożyć raport z moich dokonań: otóż zrobiłąm już prezent dla Anstahe, nawet go wysłałam - oczywiście na szybko i jeszcze ciepłą serwetkę pakowałam do koperty - bo okazja do odwiedzin na poczcie się nadażyła :) i nawet przesyłka już dotarła!
Wczoraj też wielka niespodzianka mnie spotkała, bo dostałam stos serwetek od Aunt Ivory! Prawie zeszłąm na atak serca! Jakie cudowne serwetki - ja nie wiem kiedy je przerobie, ale głowa pełna pomysłów i już mi kipią te pomysły - a dodatkowo się podziębiłam i nawet jak bardzo chcę, to nie bardzo mogę...
A co do podaj dalej - prezenty już są, brakuje mi jeszcze jakiś małych dodatków, muszę pomyśleć, ale myśle, że najdalej na koniec września uda mi się wszystko skompletować :)
Pozdrawiam!!!

11 września 2012

Doniczka.

Kolejna doniczka dla Córki - ale już ostatnia, bo więcej miejsca na parapecie niema :) Różyczka z doniczki już padła, a ja poluję teraz na fiołki - bo jak na złość w sklepie były, a jak ja potrzebuję, to nie ma!!!
Ta doniczka jest inna niż wszystkie - bo cały wzór jest obmalowany przeze mnie - kwiat wydał mi się mało widoczny to go obmalowałam i wygląda to tak:

A teraz wymyśliłam sobie - sukienkę... trafiłam na śliczny materiał, czarny w delikatne fioletowe kwiatki i najlepsze sukienki dla mnie to wszelkie kopertówki, a i lubię wiązane na boku- i teraz chodzę i myślę jak by to ugryźć i jak ma wyglądać ta sukienka, bo wykroju takiej nie mogę znaleźć... więc się pomęczę... oj, pomęczę...

Pozdrawiam!!!

10 września 2012

Decu butelka na 70-te urodziny.

Decu butelka powstała jako prezent dla mojego sąsiada, który ma sklep z winami, więc stwierdziłam, że tak butelka na nalewki będzie dobrym pomysłem. Do butelki zrobiłam jeszcze doniczkę i zasadziłam w niej kwiatka - również własnej produkcji - szczypkowej, ale zapomniałam zrobić zdjęcie! Z butelki jestem strasznie zadowolona! Przyklejanie szło bardzo sprawnie, z mieszaniem farb by uzyskać odpowiednie kolory szło mi trochę gorzej, ale myślę, że się udało. Butelka jest po oliwie, więc najpierw zapoznałam ją i jej korek - po usunięciu plastiku z korka, ze zmywarką i wysoką temperaturą, potem dokładne schnięcie i jeszcze jedno mycie, tak dla pewności :)
A butelka wygląda tak:




Trochę odżyłam, podgoniłam trochę z czasem, ale i tak jest istne szaleństwo...W zeszłym tygodniu chłopcy obchodzili urodziny, więc miałam tydzień robienia ciast - do domu, do przedszkola, a jeszcze wymyślić, co tu zrobić dla nich... A teraz lecę robić sernik i jakiś dobry obiadek przygotować, bo dziś 7 rocznica... Nobel nam się należy jak nic! Mnie za to, że nie wybuchłam, a Mężowi, za to że wytrzymał.
Mam nadzieję, że do jutra! 
Pozdrawiam!!!