Translate

04 października 2010

Żeby smutno nie było jak przyjdzie bura jesień - candy!

Mam nadzieję, że będę miała tu piękną jesień, choć na razie to wieje, że aż minie na pole zwiewa jak jadę sobie rowerkiem :)
Ale żeby umilić sobie oczekiwanie na tą piękną jesień zapisałam się na candy:

W "Po nitce do kłębka" - jesienne candy z niespodzianką i zagadką :) Zapisy aż do 24. 10.



U Glinki - Alinki polowanie na pierwszy komentarz pod postem nr 100. Termin zakończenia zabawy - bliżej nie określony :)


I jeszcze w ostatniej chwili zapisałam się na candy w "Mój szydełkowy świat" - zapisy tylko do jutra, ale do wygrania piękości:


A tym czasem czekam niecierpliwie na losowanie u Bernadki :)

Ja chwilowo bez chwili i już tak pozostanie: jak zaczynam dzień o 5.30 to kończę Bóg Jeden wie o której w nocy, bo w domu to jestem tylko od 15 do 17 i po 20... Szkoła, praca, trójka dzieci, mąż i kot. Padnę na twarz lada dzień :)

02 października 2010

Tunika z elementów... uff wreście skończona...

... nie była to trudna robótka. Bardzo proste elementy, fajnie się je robiło, tylko się wlekło mi i wlekło... Kupiłam 3 motki wełenki, bo miałam zamysł na bolerko siatkowe dla córki, zmieniłam zamysł i zaczęłam robić tą tunikę. Wełenka się skończyła na obrabianiu dołu... A jeszcze kaptur... Więc za jakiś czas dokupiłam wełenkę, jak się w końcu do miasta wybraliśmy na zakupy i wełenki mi znowu zabrakło na jeden element i obrobienie kaptura :). Długo to trwało, ale oto jest:


Opis:
  • włóczka bawełna 95% i lurex 5%
  • szydełko nr 2
  • wzór od MG
                                                                                   
beso_78, Lucyno i Aurelio: Modelka bardzo dziękuje za miłe słowa :) Cieszę się że podoba się Wam tunika.
Zula: miłego buszowania :)

29 września 2010

Lubię gdy w domu pachnie chlebem...

... wtedy jest tak domowo, przyjemnie. Dania mnie zmusiła do pieczenia chleba. Mój żołądek nie akceptuje nadmuchanego pieczywa, a oprócz takiego można jeszcze kupić tutaj chleby ciemne i razowe z najróżniejszymi ziarnkami, ale u mnie tylko ja takie jadam, a nie jestem w stanie przejść całego bochenka zanim się zepsuje. A oi jeszcze sa bułki mrożone, któr trzeb odgrzewać w piekarniku, ale to znowu trzeba czekać, potem są gorące i się kruszą przy krojeniu. Więc siadłam któregoś dnia przed komputerem i znalazłam blog Moje Wypieki. Dość szybko się z nim zaprzyjaźniłam. Korzystam z niego bardzo często, chyba za często...

A oto bochen Prostego chleba pszennego, i naprawdę jest prosty, z tym, że ja nie obsypuję go mąką, wykładam ciasto na papier wielokrotnego użycia i nie na blachę tylko w pokrywkę owalną od naczynia żaroodpornego, żeby się nie rozlał :), smaruję jajkiem rozbełtanym z łyżką mleka i obsypuje ziarnkami :)

Szarlotek ciąg dalszy...

Jabłek znów się nazbierało, część przerobiłam na mus do szarlotek na zimę, a reszta znalazła się w Szarlotce misiankowej wypatrzonej na blogu Moje Wypieki. Tak bajecznie pachnąca masełkiem, jabłkami i cynamonem, krucha i prosta. Aż zaczęłam przez chwilę żałować że resztę jabłek już przerobiłam...