Translate

03 czerwca 2013

Serduszka decu.

Jak zwykle, wpadam na chwilę... W zeszłym tygodniu szalałam z decu. Zaczęło się od niecierpiącej zwłoki doniczki, a przy okazji malowałam dużo innych przedmiotów, malowałam, kleiłam, lakierowałam i w czwartek udało mi się skończyć.

Jako pierwsze pokażę "próbne" serduszka - probne, bo chciałam na nich wypróbować preperat do spękań. Poczytałam, że spekania nie zawsze wychodzą takie jak się chce, że duzo czynników wpływa na to jakie są spękania. Ja jestem raczej zwolenniczką drobnych spekań i nie na całej powierzchni, a jedynie w niektórych miejscach. Ale postanowiłam, że nie będę się przejmowała, jak mi wyjdą te serduszka, tak mi wyjdą, muszę przecież na czymś popróbować. A wyszło... no cóż - właśnie tego się chciałam nauczyć -myślałam, że pierwsze spekania wyjdą mi jakieś wielkie, a tu proszę, nawet bym powiedziała że są ciut za male jak na taką małą powierzchnię i na niektórych serduszkach wogóle ich nie ma. Teraz już wiem, jak się bawić tym preparatem - przetestowałam to na kilku innych przedmiotach  :) 
Czarno - kremowe, przód:
 Tył:
A jak zeszlifować brzegi serwetki, żeby nie zeszlifować spękań? hmm...
 Żółto-kremowe, przód:
 Tył:
 Różowo-kremowe, przód:
 Tył:
Pokazałam, co miałam pokazać i uciekam, do ogromu obowiązków zaplanowanych na dziś :)
Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrego i ciepłego tygodnia.

30 maja 2013

Puszyste bułeczki pachnące czosnkiem i pietruszką.

Bułeczki, którymi się ostatnio zachwyciłam, które są niesamowite i warte dłuższego przygotowania (przygotowanie tych bułeczek wymaga użycia wałka i cięcia i składania - ale to narawdę nic trudnego). Nawet muszę się przyznać, że się zezłościłam, bo nie raz spoglądałam na te bułeczki, ale jakoś nie miałam ochoty robić bułek, które nazywają się "wachlarzyki". To są bułki, które pasują do posiłków, gdzie pasuje pieczywo, np do sałatek, ale też do grilla. Przepis i instrukcja wykonania tutaj - http://www.mojewypieki.com/przepis/buleczki-czosnkowe-z-pietruszka.



Bułeczki można rozrywać na paseczki, delektować się i rozpływać. Jakby ktoś się krzywił na czosnek (ja dałam pół główki czosnku i to takiej dość sporej - zapach podczas pieczenia wybitnie intensywny, ale podczas jedzenia - czuć go tak jak powinno byc czuć) - można użyć masła z pietruszką, czy innymi ziołami, przyprawami, które lubicie.
Coś mi się wydaje, że te bułeczki będę piekła na leniwe wieczory wakacyjne - kiedy to moja rodzina nie bardzo chce jadać kolacje - takie standardowe - więc wymyślam coś lekkiego, co można zjeść w ogrodzie.
Mało mam czasu dla Was ostatnio... Podglądam tylko co robicie, czasem nawet przeczytam co piszecie, ale jakoś mi się dzień kurczy - no ja nie wiem?! Jak wstaje o 6 to ide spać o 23 i jakoś dzień za krótki na wszystko... nie chcę wcale robić miliona rzeczy - normalnie, co zawsze, sprzątanie, obiad, pranie, chlebek, może coś pomalować i odstawić do schnięcia - niech czeka na następny wolny czas..., praca, ogród, czas z dziećmi, czytanie książki z Julią, a że ją wciąga, a książkę czyta się dobrze, to nawet 1,5 godz czytamy - ostatnio, aż chłopcy zasnęli, tak ich książka znudziła :) Moja chwila dla bloga - to rano, piję kawę i piszę post... tylko tyle czasu mogę Wam podarować. Chyba winowajcą jest ogród... To on zabiera mi każdą wolną chwilę.
I zmykam :)
Pozdrawiam serdecznie!!!

29 maja 2013

Decu prezent - szkatułka i kolczyki.

Na poczatku maja, Julii koleżanka miała urodziny. Julia nie mogła być na urodzinach, bo akurat byliśmy w Polsce, więc trochę po czasie, bez stresu i pośpiechu przygotowałam szkatułkę dla naprawdę słodkiej i grzecznej dziewczynki o imieniu Thea. 


 Jeszcze przed lakierowaniem, Julia obejżała, zaakceptowała i stwierdziła, że jakieś ładne kolczyki można by było włożyć do szkatułki, bo Thea ma przebite uszy i może coś ładnego bym dla niej zrobiła.
To na szybko machnęłam kolczyki. Tym razem dwustronne.

Thea była bardzo zadowolona - jeszcze w szkole odpakowała prezent, bo się doczekać nie mogła :) Ale powiem Wam, że kiedy zaczynałam z ręcznie robionymi prezentami, miałam dość duże obawy. Myślałam, że dziewczynkom się to nie spodoba, bo co za frajda ze szkatułki, albo komódki ozdobionej kwiatkami - to nie lalka przecież... Tym czasem... trafiłam idealnie. Dziewczynki już wcześniej mówią co by chciały :) Dla Amelii komódkę, a dla Kathriny torebkę :) Powiem szczerze, że nawet mi to pasuje, bo nie muszę mysleć co by tu zrobić :)
I czas na rubrykę pogodowo - ogrodową. Wczoraj był dość przyjemny dzień do pracy w ogrodzie. Niewiele czasu znalazłam na to, ale trochę podziałałam. I mieliśmy wczoraj wieczorem pierwszą burzę w tym roku :) Fajna była. Od czasu jak zobaczyłam na horyzoncie - gdzieś nad morzem, ciemno niebieskie chmury, to w 5 minut chmury się rozlały po całym niebie i była mała burza. Skończyła się 5 minut później i wyszło słońce. Było szybko, ale treściwie :) Lubie burze i deszcze które idą od morza, bo później pachnie morzem :)

Dziś, jak na razie mam lenia i nie bardzo mi się chce... Przejaśnia się, to może jak wyjdzie słońce to mi się zachce :) Machnę rządek na drutach - bo przy nich to myśleć i skupiać się muszę - to może mi się umysł obudzi :)
Życzę dobrej pogody!
Pozdrawiam serdecznie!!!

28 maja 2013

Bułeczki z czekoladowym nadzieniem.

Miałam pokazać coś robótkowego, ale zmieniłam zdanie. Z dwóch powodów, otóż mam dużo zdjęć różnych wypieków, a po drugie właśnie zauważyłam jak kiepska pogodę macie w Polsce (mówią, że od jutra lepiej) i tak sobie pomyślałam, że ten wypiek będzie jak znalazł na brzydki i pochmurny dzień.

Bułeczki z czekoladowym nadzieniem... można się rozpłynąć wraz z tą czekoladą... Ciasto rośnie bardzo dobrze, dobrze się z nim pracuje, ładnie rośnie również w lodówce. Czekolady we wnątrz nie jest za dużo, ale też nie jest za mało, jak bułeczki są ciepłe i świeże to czekolada się rozpływa, oczywiście upieczone rano bułeczki, wieczorem nie mają już tak płynnego wnętrza, ale dobrze zamknięte, nawet dnia następnego są świeże.
Orginalna nazwa tych bułeczek to: Mini-bochenki z czekoladową niespodzianką. Przepis znajdziecie tutaj: http://www.mojewypieki.com/przepis/mini-bochenki-z-czekoladowa-niespodzianka. Ja nie robiłam bochenków w foremkach, a formowałam je w owalne bułeczki. Są pyszne i polecam - zwłaszcza na poprawę humoru w niemrawe dni.

I jeszcze dodam, że ja robię zawsze z podwójnej porcji, bo w przepisie podane są proporcje tylko na 6 bułeczek...
Pozdrawiam serdecznie i ściskam Was ciepłutko i słonecznie (choć i u mnie coś jeszcze słońce się nie wydostało zza chmur).