Uwielbiam dobre bagietki. Mam takie wspomnienie z dzieciństwa, kiedy to coraz więcej produktów można było dostać, kiedy to wolny rynek stawał się wolny. Mój tata wtedy pomagał uruchomić koledze piekarnię i chwilę tam pracował, a jako pierwsze przywiózł nam z pracy bagietki. Pyszne, chrupiaca skórka, sprężysty miąsz i te cudne bąbelki na spodzie! To one mi zostały w głowie :) Teraz już wiem, że te bąbelki to wynik wgłębień w specjalnej do bagietek blaszce :) Czy ten smak można odtworzyć? Nie. Ale można spróbować upiec bagietki, które może smakiem nie będą takie jak ze wspomnień (zreszta wydaje mi się że we wspomnieniach smaki zawsze są idealne), ale będą nas zadawalały smakiem i strukturą. Dobrego przepisu szukałam długo. Jednym z pierwszych wypieków chlebowych w moim życiu były bagietki... zwykłe na drożdżach, rozlały się, zrosły, wyszedł płaski placek... ale zawzięta jestem i te bagietki na drożdżach juz opanowałam i bez problemów wychodzą takie jakie być powinny. O tych bagietkach na drożdżach pisałam tutaj: Bagietki. Ale to nie ten smak. Szukałm dalej, próbowałam różne przepisy, ale to nie to... Jak zaczęłam przygode z zakwasem, to właściwie od razu zabrałam się za przepis na bagietki od Doroty - jak zawsze same niezawodne przepisy! Bagietki są pyszne, takie mi do szczęścia wystarczą. Nie mają bąbelków na spodzie, ale sobie kupie taką blaszkę i bąbelki też będą :) Może i piekne nie są, nie mają pieknego kształtu bagietek, ale i tak sa piekne i pyszne :) Powiem Wam szczerze, że czasem jak mi się nie chce robic zakwasu, to sobie pomyślę o tych bagietkach i już mi się chce. Dla nich warto! Chrupiąca skórka, puszysty miąsz, smak bagietkowy... pyszne.
Przepis na te bagietki znajdziecie tutaj: http://www.mojewypieki.com/przepis/pszenne-bagietki-na-zakwasie. Przepis jest na 8 małych bagietek, ja zrobiłam 4 duże, wyszły wielkością akurat na blachę do piekarnika. Ponieważ nie mam blaszki do bagietek, to poradziłam sobie inaczej: na papierze do pieczenia poukładałam takie "zapory" z folii aluminiowej, żeby się bagietki nie zlepiły. Choć w kilku miejscach bagietki wrosły się w folię :) Pomiędzy zapory włożyłam bagietki. Przecinałam je żyletką, ciasto jest delikatne i mogło by opaść pod naciskiem noża. Polecam te bagietki, nawet jeśli dla nich będziecie musiały zacząć przygodę z produkcją zakwasu - warto, są naprawdę pyszne. Nam idealnie się sprawdzały na ogniska, żeby w nie wcisnąć kiełbaskę - nie rozpadały się jak chleb czy bułki pod wpływem ściskania kiełbaski w pieczywie przez dziecięce łapki. Miłego dnia życzę i pozdrawiam serdecznie!!!
Od dziś do... nie wiem do kiedy będą same kulinarne posty. Mam dość dużo zdjęć wszelkiego rodzaju wypieków, zbieranych przez ostatnie kilka miesięcy. Robótkowo pustka, znaczy nie pustka, ale pustka, już tłumaczę, otóż:
1. Dwie zazdroski czekają na zakup tego czegoś do powieszenia, póki co nawet nie usztywnione leżą i czekają. 2. Torebka, której skończyc nie moge bo nie mam rączek drewnianych. 3. Druga torebeczka bez podszewki, bo niby mała była, a mnie wkurzyła i jak ją skończyłam to od razu schowałam. 4. Komódka i skrzyneczka czeka cierpliwie na wenę i decu... 5. Dwie kamizelki, które mnie chyba wykończą... już miałam jedną całą zrobioną, konczyłam drugą i stwierdziąłm, że spróbuje zmniejszyć kaptur, bo w tej pierwszej jakiś taki wielki wyszedł... i masz! kaptur wyszedł lepiej i musiałam pruć... Coś mi ostatnio nie idzie. Może to i dobrze, pokażę trochę kuchennych wyczynów. Zacznę od tortu dla moich synów na urodziny. "Dwa Michały" dla dwóch chłopców - tort o smaku popularnych cukierków i z orzeszkami. Nam smakował bardzo, ale polecam go dobrze ochłodzić - nawet przez noc. Krem do tortu jest niesamowity, poniewaz do jego przygotowania nie potrzebujemy ani jednego cukierka Michałka! Więc jest to plus dla tych wszystkich którzy mieszkają poza granicami Polski :) U mnie tort bez wiekszych ozdób, bo świeczki były najważniejsze :) Przepis na tort znajdziecie tutaj: http://www.mojewypieki.com/przepis/tort-dwa-michaly.
Cały tort obsypany orzechową praliną (przepis tutaj, pod lodami: http://www.mojewypieki.com/przepis/lody-pralinowe). Oczywiście znowu cos odwaliłąm i zgubiłam zdjęcia z przekroju.... a przy okazji jeszcze jeden tort mi zaginął, a prócz tego że strasznie smaczny był, to jeszcze taki ładny. No trudno, mam chociaz pretekst żeby zrobić go jeszcze raz :) Byłam wczoraj z Julią na tenisie :) Fajnie było... Dziecko zadowolone, co jakiś czas mi machała i piszczała, że chce tu chodzić i się uczyć :) Ja myślałam, że mi pójdzie dóżo gorzej, a poszło całkiem sprawnie, trener zwrócił mi tylko uwagę na ustawianie się przy serwach. ja nigdy o sportach jako takich nie myślałam, bo fizyczność nie ta, niska jestem, pierś się ma że jak podskoczę to zęby moge sobie wybić, szczupła też nie jestem. Ale jak sie patrzy na tenisistki... taka Serena, albo Balotelli, co Wimbledon wygrała... Pogramy sobie, a co :) Zmykam, bo mało mam czasu dziś na domowe obowiązki... Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia życzę!!!
Dzis pokażę Wam tunikę, o której wspominałam wcześniej przy okazji bolerka dla Julii. Tunika jest prosta, ażurkowa, z miękkiego akrylu dla dzieci Red Heart Baby - ta włóczka jest wprost wpsaniała, mięciutka, przyjemnie się nią dzierga i jest wydajna. Kupiłam 3 motki granatowe i jeden amarantowy po 50g każdy i jeszcze mi zostalo na bolerko :)
Coś mi rękawy kiepsko wyszły - ale ja rękawów to nie umiem robić. Te wyszły... jakieś takie dzwonowate, ale dość dobrze to wygląda na Julce. U dołu tuniki zrobiłam rozcięcia, żeby się dziecku dobrze siadało i biegało. Nie jest ona długa, siega lekko za tyłeczek, jak znalazł do ulubionego rodzaju spodni Julii, czyli do rurek :) Po wczorajszym pracowitym dniu dziś trochę luzu, ogarnę co trzeba i odpocznę z robótką w ręku :) A dziś idę z Julią na tenis :) Ja też... zobaczymy jak to bedzie :) Julia mnie wkopała, bo to tenis dla dzieci i dorosłych razem, więc jak się trener powiedział, że mama tez może przyjść grać, to dziecię moje powiedziało, że mama też przyjdzie :) Hmmm. Ja to nie sportowa jestem. Rower, rolki to tak. Ze sportów zimowych to lepienie bałwana, a z letnich zbieranie muszelek :) Ale co tam, spróbujemy. Kort pod nosem bo tylko 5 domów dalej :) Eh i co mi przyszło na stare lata trenować :) Pozdrawiam serdecznie i życze miłego dnia!!!
Bycie mamą bliźniaków ma wiele zalet i radości. Pod każdym względem na pewno było mi łatwiej nawet z niemowlętami niż z jednym dzieckiem - jakoś tak wszystko szło automatycznie, zakupy ubrań też nic prostszego - biorę po dwie takie same rzeczy i szukać specjalnie nie muszę :) Dobrze, że mam w miarę sprawna lewa rękę i dużo potrafię zrobić oburącz, więc karmienie nawet łyżeczką na dwa fronty to nic trudnego. Ale jest jeden minus, ale to tylko minus dla mam dziergających - bo wszystkiego trzeba zrobic po dwa i to jeszcze identyczne... I tak właśnie utknęłam przy pewnym projekcie ubraniowym... Niby szybko się go dzierga, bo gruba włóczka i duże szydełko, już jeden mam, ale teraz musze wydziergać drugi... Dobrze, że zapisywalam sobie w notatniku jak i gdzie zwężać i ile rzędów poszczególnych elementów i części mam wydziergać :) Dziś to pewnie szydełka nie ruszę nawet, bo jak to przy poniedziałku - nagle wszystko trzeba zrobić! A jeszcze sobie na obiad kluski śląskie z gulaszem wymyśliłam a to do szybkich obiadów nie należy... a chleb zrobić, posciel zmienić, ręczniki, kuchnie ogarnąć, czajnik odkamienić, prasowanie, pranie rozłożyć, podłożyć spodnie... No masakra, czy Wy też tak macie że tyle tego do zrobienia? Czy to tylko ja sobie życia nie ułatwiam... Ale za to na jutro planuję dzień beztroskiej laby, bo mam do skończenia decu prezencik to sobie pomiędzy schnięciami poszydełkuję :) A jeszcze dziś tak się nic nie chce... bo pada strasznie, tak gęsto, że za oknem jest wręcz biało jakby mgła. Ale co tam, kluczem jest to by się wogóle ruszyć, a jak juz się zacznie coś robić, to reszta jakoś pójdzie :) Odbiegłam od tematu strasznie. Pokażę Wam jakie pudełeczko kupiła sobie Julia. Drewniane, z cienkiej sklejki właściwie, zamykane na guziczek z gumką. Początkowo trochę się bałam tego pudełeczka - bo sklejka może się wypaczyć pod wpływem farby - ale poszło dobrze :) Pudełeczko wygląda teraz bardzo wiosennie :)
Tym wiosennym akcentem kończę dzisiejszy post :) Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam!!!