Troche z nudów, trochę z chęci zrobienia czegoś dla Moich Chłopców, zaczęłam dziergać ekipe ptaszorów z Angry Birds. Naszło mnie na to dzierganie oglądając grę planszową Angry Birds, nawet przez chwilę się zastanawiałam, czy nie kupić jej dzieciom pod choinkę. Kupić nie kupiłam, może jeszcze kupię, ale na pewno natchneło mnie na dzierganie.
Znalazłam sobie na google grafika pod hasłem "crochet angry birds" jak mogą wyglądać takie ptaszory i wydziergałam pierwszego - czerwonego ptaka. A czerwony ptak wygląda tak:
Oczy ma za małe - ale nie mam większych koralików w kolorze czarnym... jak kupie to wymienie :) Fajnie się dzierga te stworzenia, trochę ich jest w tej grze, więc dziergania mam na... ho!ho! Dobra, kończe, bo już nie wiem co pisać, jakaś taka jestem... przeziębiona czy co? U nas od południa ma się zacząć "pogodowa jazda" - czyli to przed czym ostrzegają pogodynki. U nas bywało już gorzej, ale trzeba wszystko w ogrodzie pozabezpieczać, pochować co można. Właściwie to wieje już od wczoraj, nawet scooterem ciężko jechać, ale najlepsze dopiero się zacznie. Życzę... hmmm... bezpiecznych najbliższych dni. Pozdrawiam serdecznie!!!
Zrobiłam takie małe trzy zawieszki, świąteczne, na słoiki z ciasteczkami, z brokatem :) Sama nawet nie wiem jak to się stało, że je zrobiłam?! Gdzieś pomiędzy malowaniem balustrady, jej schnięciem, skrobaniem farby, a pieczeniem ciasteczek... A bo piekłam wczoraj ciasteczka z chłopcami, stąd też potrzeba świątecznych zawieszek na słoiki. Chciałam wypróbowac nowy przepis na ciasteczka, żeb sprawdzić ile czasu potrzebują na zmieknięcie, bo są one troszkę twarde, może nie jakoś bardzo twarde, ale jednak trochę są twarde, ale... dziś rano na stanie zostało jedno ciasteczko, a był ich cały słoik... i to akurat lekko zrumienione ciasteczko, z ostatniej blaszki, z ostatniego rzędu :)
Polecam te ciasteczka, nawet jeśli ktoś nie ma stempelków do ciastek.. Link do przepisu tutaj: Miodowe ciasteczka korzenne. A zawieszki na słoiki - he! dobrze że ich też nie zjadło... - wyglądają o tak:
Tył pomazalam srebrna farbą, tak byle jak, żeby takie mazy powstały.
A na koniec Franek i Jędrek w wielkiej zadumie. Zanim narysowali listy do Świętego Mikołaja, musieli się do tego przygotować... w katalogu świątecznym ze sklepu z zabawkami poaznaczali sobie co ich interesuje, a później starali sie te same zabawki narysować w liście :) Dla mnie ten katalog jest zbawienny - bo rozszyfrować co oni nabazgrali w tym liście... A tak wyglądali debatując nad prezentami: Jędrek z długopisem w rączce, rysuje krzyżyki w kratkach :)
A jedyne co mogło ich odciągnąć od katalogu to lew polujący na zebrę...
To już wszystko, uciekam zrobić pranie i zabieram się za pierniczki :) Pozdrawiam i życze miłego dnia!!!
Wczoraj rozpoczął się czas adwantu czyli czas oczekiwania. Czas na porządki - ale nie mówię tu o kurzu i błyszczących oknach - choć lubie porządek, nie lubie przebywać w brudnych domach - bo mnie aż nosi, żeby posprzątać, to jesli chodzi o porzadki "przedświąteczne" - mówię im stanowcze nie!!! A dlaczego? Może dlatego, że lubie byc inna, zawsze byłam inna i chyba tak zostanie, taki outsider, buntownik. Dla mnie grudzień, to miesiąc sprzątań normalnych - to co zawsze. W tym roku z powodu malowania zostało mi jeszcze gruntowe sprzatanie na górze i w szafkach w kuchni, ale w tym tygodniu się z tym ogarnę. Od wczoraj na stole stoi stroik adwentowy - w tym roku świeczka "czaso - mierząca" :) A w całym domu już świąteczne ozdoby, zostały mi jeszcze girlandy do zawieszenia - ale najpierw musze pomalować balustradę. W grudniu mam czas na pieczenie pierniczków, pod koniec przyszłego tygodnia zacznę pieczenie ciasteczek, śliwki w czekoladzie, skórkę kandyzowaną trzeba zrobić... Paszteciki z kapusta i grzybami też robię wcześniej i je zamrażam - porcjuję na małe woreczki, tak na jeden posiłek dla nas, wyjmuję zamrożone i odgrzewam w mikrofalówce. Szybko i nie zajmują miejsca w lodówce - a to jest deficytowe w trakcie świąt :) Jak dobrze pójdzie to będę miała też czas na jakiś świąteczny decupażyk :) Wiele osób narzeka na listopad - a ja nawet nie wiem kiedy się skończył! W zeszłym tygodniu miałam kilka razy takie dziwne uczucie, że to nie ta niedziela bedzie pierwszą, a następna... Jakoś mi się listopad skrócił! Taki jakiś za szybki był! Może własnie takie moje przeniesienie sprzątania na listopad jest sposobem na listopadową ponurość? Też wszelkie ozdoby świąteczne przygotowałam w zeszłym tygodniu, wstążeczki dowiązałam, co trzeba było naprawić naprawiłam, lampeczki posprawdzane... ta... 300 sztuk na choinkę "trza było kupić"... i dwa sznury okienne stwierdziły, że nie będą świecić... Ale że sprawdziłam wszystko wcześniej, to tragedii nie ma :) Sznury okienne dokupione i od wczoraj wiszą i świecą, a choinkowe lampeczki czekają. Ktoś powie, ze to za wcześnie - a ja powiem, ze nie, bo zaczął się adwent i dla mnie to jest dzień od którego zaczynamy oczekiwanie, to tego dnia zaczyna się czas przedświąteczny. Wiele razy się spodkałam, z tym że to 6 grudnia był takim dniem od którego rozpoczynało się przygotowania świąteczne - jakos mi ten dzień nie pasuje - nie potrafie sobie wytłumaczyć jaką to ma racje bytu - pierwsza niedziela adwentu - to dzień rozpoczynający, a 6 grudnia to imieniny Mikołaja. Jakos lubię mieć wszystko zrozumiałe i wytłumaczone w racjonalny sposób. A poza tym, to u nas z dnia na dzień coraz ciemniej się robi i jeszcze ze 2 tygodnie i dzień będzie trwał 6 godzin..., więc miło chociaż człowiekowi się robi, jak wokół tyle ciepłych światełek i kolorów :) To ja może wróce to najważniejszego - czyli do stroika. Otóż stroik adwentowy miał w tym roku wyglądać inaczej, miał to nie być wieniec, a okrągła minimaistyczna forma, świeczka z cyframi 1,2,3,4 i na srebrnej okrągłej podstawce, z mchem i drobną gałązką świerku... Ale mi Julia w zeszłą środę przywiozła do domu ze szkoły własnoręcznie zrobiony stroik! I to jaki piękny stroik! Ja jestem zachwycona. Koncepcję zmieniłam, Julii stroik został naszym tegorocznym stroikiem adwentowym. Tylko świeczki nie udało mi się kupić takiej żeby pasowała - bo chciałam cieńszą... A ta którą dałam Julii do szkoły do włożenia do stroika była niebieska i bez cyferek. Chciałam jeszcze zwrócic uwagę na podstawkę stroika - to drewniany plaster pnia brzozy! Stroik udekorowałam tylko koralikami, wstążeczką i bombkami.
Strasznie mi się podoba :) Mam strasznie zdolne dziecko! To wszystko na dziś, zmykam malować listwy... a jeszcze jakieś bułki zrobić, obiad, pranie... yyy... to ja uciekam! Pa! Życzę wszystkim udanego dnia!!! Pozdrawiam serdecznie!!!
Miało nic nie być, ale wczoraj dostałam zdjecia mojego prezentu, ktory dostałam od Małgorzaty z TheBestThing.Prezent na mnie czeka, a raczej ja czekam na niego, bo w moje łapki trafi w okolicy świąt - już nie mogę się doczekać :)
Zdjęcia... to nie ja! to siostra! Swoja droga, to nie pierwsze zdjecia które dla mnie robi i nie wiem, czy ona ma za ciemno w pokoju, czy nie umie zdjęć robić, czy aparat już siada. No za każdym razem to samo... nie ostre, ciemne, kolory to już wogóle inna bajka... Śliczna kamizelka -
i bransoletka :) Takiej jeszcze nie mam :)
Małgosiu - dziękuję Ci bardzo!!! To już wszystko. Ja uciekam do skrobania farby z płytek w łazience... dobrze, że podłoga podgrzewana, to chociaż przyjemnie na niej siedzieć :) Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam dobrego dnia!!!