Translate

25 listopada 2013

Bez niczego...

I zaczynam poniedziałek od... niczego... nic nie mam po pokazania. Lenić się nie leniłam, bo malowałam, nawet dużo malowałam... powierzchnie duże malowałam... 



Malowalam drzwi, futryny, listwy...Ładnie wyglada nie? Tak gładziudko :) No, co musze się troche pocieszyć, że moje zmeczenie się opłaciło. Zdjęcia nie są ładne i jasne, bo robione z lampa z samego rana. I połowa parteru zrobiona... A gdzie jeszcze do końca!!!???
Dziś mnie czeka sprzatanie... Tam gdzie stawialiśmy meble, to juz wczoraj posparzatałam, ale dziś okna, farbe z podłogi jak gdzieś kapło, z kontaktów... I w pokoju i w łązience... bo łazienke tez malowalismy, a moja łazienka nie taka mała... Oj narzekam dziś strasznie... tak od samego rana... Siedze pod kocykiem, jestem już po podwójnym śniadaniu - jakoś tak wyjatkowo poczułam potrzebę najedzenia się. Niewyspana, bo 6 godzin, po tak intensywnym dniu, to troche malo chyba... W domu do zrobienia tyle, że aż nie mogę tego ogarnąć... Wczoraj przed spaniem pościel zakładaliśmy, bo w ciągu dnia nie miałam na to czasu...
I dzis kolejny pracowity dzien mnie czeka... od 6 na nogach, o 7.30 śniadanko, a potem godzinka dla mnie i od 9 rano zaczynam sprzatanie... (choc chyba zaczne od ciasta na bułki...), a co na obiad?! Help! Zero pomysłu, może rybka? Nie wiem... Pustka w głowie... A jak sobie pomyślę, że jeszcze do pracy muszę jechać... oj coś mi sie nie chce... a to że mi się nie chce jechac to się zdarza wyjątkowo rzadko... Chyba nawet nie tyle, że mi sie nie chce, co już widzę i czuję jaka będę zmęczona... A ziewam przeraźliwie... 
Macie jakieś lekarstwo na to? Na zimne powietrze juz się wystawiłam i nie pomogło... umycie się zimną wodą też nie pomogło, ja nie wiem?! Może po prostu muszę się ruszyć, zacząć coś robić, to samo przejdzie :) Nie wiem czy w tym tygodniu cokolwiek pokażę... nie mam czasu na drobne projekty, a to co dziergam obecnie jeszcze trochę sie podzierga bo to większa robótka... O rany, a pierniczki to co? Czas zacząć piec... tylko kiedy?! Muszę sobie dobrze ustawić ten tydzień. 
Taki post bez niczego, o niczym, troche narzekania, marudzenia... 
Ale i tak Wam życzę dobrego tygodnia! Pozdrawiam serdecznie!!!

20 listopada 2013

Podwodny świat.

I znów nie mam co pokazać :) To juz nawet trochę śmieszne zaczyna się robić... No nie mam i już! Robiłam sobie świąteczne łapki, ale mi czerwonego zabrakło... na dwa rzędy..., wczoraj zaczęłam trzy robótki - jednej mi się nie chce robić, bo to torebka na prezenty na "zaś" i się nie spieszy, druga to tunika dla córki - a bo musze mierzyć i nie bardzo mi się chciało ruszyć i iść po jakąś bluzeczkę, żeby zmierzyć, więc zobiłam długaśny łańcuszek i odłożyłam... trzecią robótkę zaczęłam, idzie, jest dobrze - chęci są i wychodzi dobrze :) Póki nie dokupię włóczki na świąteczne łapki i na kolejną parę mitenek (bo kolejna koleżanka Julii marzy o takich mitenkach :) - a ja puchnę z dumy!), to sobie powolutku podziergam co zaczęłam :) Czyli do nastepnego piątku przynajmniej... bo malowanie trwa i nie ma czasu na większe zakupy, byle szybciej, bliżej i do domu, żeby już w piątek malować :) W wolnych chwilach też maluję, ale klejem, jak mam chwilkę to doskakuje do biurka i tak sobie 5 min pomaluję, poprzyklejam... ale co to to nie powiem, powiem tylko, że na 25 mam 9 z czego 4 sa dobre, 4 bedę ratować, a na jedną to sobie mogę teraz tylko popatrzyć, bo nawet ratować się nie da... 

A tak na codzień, to bez zmian, uskuteczniam szlifowanie futryn i drzwi... dziś balustrada... A ja cos przeziębiona jesetem, siedzę pod kocykiem i sie tak zastanawiam, że jak spod niego wyjdę to będzie mi bardzo zimno czy nie bardzo? Nawet w grubą bluzę się dziś ubrałam - normalnie to mi zawsze ciepło - nawet całą zimę śpię pod letnią kołdrą. A dziś... oj musze się wykurować, bo dużo pracy mnie czeka... 
Żeby tak jakoś nudno nie było na blogu, to chciałam Wam przedstawić naszych najnowszych domowników :) Domownicy Ci, to prezent dla chłopców na 5 urodziny - no co prawda to ja sprzątam, ale chłopcy pomagają, karmią i obserwują godzinami - lepsze to niż telewizor! A co to?,  a akwarium :)
Korzeń to moja bajka, ale ten stratek... to niestety szkoła kompromisów - wolałam statek niż czaszke...
A teraz czas na rybki :) i inne żyjątka :)
Zdjęcia jakie są takie są i lepsze nie będą - niestey rybki się ruszają i nie chcą pozować.
Po lewej stronie zdjęcia poniżejwidać małego węgorza, tylko kawałek bo to ruchliwe strasznie zwierzę... Węgorze to tak potocznie, bo rybka nazywa się piskorek kuhla, mamy takie 3. Na drugim planie nasza "boćka".
 Dwie żółto-czarne platy (zmienniczki) i czerwone neonki (łącznie 6 sztuk).
 Roślin cos mało, bo mi platy powcinały resztę...
 I wisienka na torcie - czerwona krewetka "red cherry".
 A to boćka - czyli bocja siatkowana, największa w akwarium :)
 Pielęgniczka ramireza, a na lisciu ukrył się "glojonad".

 I jeszcze raz wisienka :)
 Pod bąbelkami boćka, a w tle neonki
 A to zdjęcie dla dobrych obserwatorów... Na startku, pod rosliną, przy schodach ukrywa się krewetka :) Takie krewetki mamy dwie.
 Pielęgniczka, a w dziurze statku "glojonad".
 Kolejne zdjęcie dal wprawnego oka - nad mniejszym pomarańczowym kamieniem, na krawędzi korzenia jest mała rybeczka - to plata, urodziła nam się i rośnie sobie :)
 Platy - parka.
 Pielęgniczka - mamy parkę, ale nie chciały razem pozować. One bardzo ładnie nazywają się po duńsku - sommerfugl, czyli motylek :)



 A to rybki Julii - wybrała sobie dwa małe gupiki i nazwała je Mobby i Dick (nie będę ukrwała, że ja jej podsunęłam nazwę)
 Wszytkie platy w kadrze - dwie żółte i jedna pomarańczowa.
 I "glojonad"- tak na nie mówi Franek, nazwy fachowej nie podam, bo nie potrafię określić jaki to dokładnie rodzaj... więc podaję nazwę potoczną - glonojad i mamy takie 4 :)
 Akwarium wciąga... oj wciąga... W przyszłości chcemy założyć dużo większe akwarium. Ale to jeszcze nie teraz, najpierw musimy dobrze się zajmować tym małym. Na razie w piwnicy czekają jeszcze dwa akwaria :) Takie małe 30 L i takie jak to które widać na zdjęciu, czyli 54 L. I co? Każdy będzie miał swoje akwarium :)?!
To wszystko na dziś i chyba na najbliższy czas... Zmykam bo się zasiedziałam :)
Życzę miłego dnia. Pozdrawiam!!!

19 listopada 2013

Przytulanko - kocyko - królik dla Izabell.

Czasem to mi się wydaje, że ta Julki Izabell, to jak moje czwarte dziecko. Izabell nie ma tego czy tamtego, to ja to robię... tu trzeba mniejsce dla Izabell zrobić , to szafki przesuwam... Czasem to troche trudne zajmować się dzierganiem tylko i wyłącznie dla lalki... Tak, tak... Bo Izabell to lalka. Ostatnie zamówienie dla Izabell to przytulanka wychodząca z kocyka - to się chyba jakoś specjlistycznie nazywa, ale ani mi, ani Julce nazwa nie była potrzebna, bo wiedziałyśmy o co chodzi :) Wstyd sie przyznać, ale pierwszy raz o tej przytulance Julia wspomniała chyba ponad rok temu, a mi zawsze jakoś nie po drodze było... Zrobiłam ją wreszcie, trochę w ramach ćwiczeń, bo chcę taką zabaweczkę zrobić dla córki mojej przyjaciółki, która ma sie urodzić w marcu :) 

Oczywiście kolorki są lepsze na żywo, zdjęcia wyszły wybitnie niedoskonałe, chciałam je zrobić zanim zabawka trafii do Julii, a i słońca nie  było i iejsca w domu, bo właśnie zaczęliśmy przenoszenie mebli przed malowaniem...

To wszystko na dziś. Kolejny ciężki dzień mnie czeka... czyli papier ścierny i futryny... Yyyy, no... a co na obiad?
Pozdrawiam i życzę Wam dobrego dnia!!!

18 listopada 2013

Mitenki jeszcze raz.

Pokazywaalm Wam już komplet dla Julii - czapka i mitenki. Jednej z koleżanek Julii - Amelii bardzo spodobały się mitenki i powiedziała, że Ona bardzo by takie chciała... To jak mi Julia o tym powiedziała, to wzięłam resztkę włóczki, która mi została z Julii kompletu i machnęłam szybciutko mitenki - jeden wieczór, różowa włóczka wyrobiona do końca (dosłownie zostało mi 10 cm!), fioletowej troszke zostało :)


Dziś Julia zabrała mitenki do szkoły i ma przekazać je Amelii :)
A ja, no cóż. Cos tam dzirgnęłam w wolnej chwili... ale szału nie ma, takie jednodniówki tylko... Malowanie na razie rozpoczete, końca nie widać... dopiero jeden pokój... dziś zmęczenie robi swoje, nawet wstać mi się nie chce... Ale musze, no co zrobić...
Pozdrawiam serdecznie!!!