Jak już wspominałam we wcześniejszych postach, powstał drugi obrazek decu z trolami. Pierwszy był prezentem do przedszkola, a drugi zamówiony przez moich synków - też chcieli takie trole, bo przecież ich grupa w przedszkolu to trole! Obrazek na płótnie kwadratowym i niestety przez to płótno... obrazek wygląda fatanie. Pisałam o tym przy poprzednim obrazku - płótno jest słabo rozciągnięte i jakby cieńsze. Przez to strasznie źle się przyklejało serwetkę... to widać, zagięcia są wręcz symetryczne....
Tyle z mojej strony w sprawie marudzenia, ale najważniejsze jest to, że chłopcy są zadowoleni! Obrazek im się podoba i taki właśnie chcieli. Ja się powoli przyzwyczajam do nowej rzeczywistości, czyli do tego, że chłopcy są już w szkole. Na pewno jest wygodniej i jakoś tak... więcej czasu mamy. Julia szybko wskoczyła w role starszej siostry w szkole i bardzo ładnie pomaga chłopcom, po zakończeniu lekcji nie idzie do autobusu, tylko idzie po chłopców, pomaga im się spakować, ubrać i zanim ja przyjadę to już na mnie czekają :) Zmykam! Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego tygodnia!!!
Miałam dzisiaj pokazać obrazek z trolami, ale tak się wczoraj stało, że skończyłam pewien malunek :) Jeszcze podczas ferii zimowych jakoś tak wyszło z rozmowy z chłopcami, że chcieliby taki duży plakat i to najlepiej Spidermana. Kupić to takie proste... nie, ja chciałam być oryginalna... nawet myślałam, że szybciej go namaluję, niż poczekam do końca tygodnia i go kupię... Ta! Jasne! Znaleźliśmy sobie obrazek w internecie wg którego mam malować i się zaczęło. Samo szkicowanie poszło szybko, choć łatwo nie było... nie lubię facetów w "rajtuzach" :) Malowanie to już inna bajka... mozolnie i wolno... Najgorsze było tło... Domki mi nie wychodziły... nie chciałam ich przedłużać pod tyłek , musiałam tam wykombinować coś innego, a w ogóle to całe tło jest nie takie jakie miało być. Obrazek Spidermana malowany farbami akrylowymi o wymiarach 42 x 59,5 wygląda tak:
A tu jeszcze bez tła:
Muszę dzisiaj poszukać jakiejś dużej ramki, bo się trochę obrazek zwija - malowałam na kartonie. Obawiam się jednak, ze ramki które mam są za małe albo za duże... Przeważnie posty kończę podsumowaniem, czy mi się podoba moja praca, czy nie. Właściwie to ja zdania nie miałam, opiniotwórczym organem były dzieci, które strasznym piskiem zaaprobowały plakat. Piszczeli i cieszyli się jakby co najmniej dostali małego ślicznego kotka bez układu nerwowego z karteczką "pomiętoś mnie". Czyli się podobało :) Kurcze, fajnie, wiosna idzie. Krokusy, dywany przebiśniegów, na krzewach zauważam nie tylko zielone pączki, ale powoli pokazują się pomarszczone listki! Dzikie róże, pigwa ozdobna maja już nawet spore listki! Gdyby nie pogoda to porobiłabym trochę zdjęć. Choć ten tydzień jest bardziej ponury, mglisty i deczczowy niż wiosenny, to i tak czuć wiosnę. Ciepło było prawie całą zimę, ale w powietrzu czuć ziemię. Na pola ruszył ciężki sprzęt, zaczęło się nawożenie gnojem (takie inhalacje wiosenne :)) i oranie. Lubię gdy pachnie ziemią :) Pozdrawiam wszystkich i życzę udanego dnia!!!
Pamiętacie moje zeszłotygodniowe obrazki decu? Ciąg dalszy ich nastąpił, bo dzieci pozazdrościły i też takie chciały. To zrobiłam. Dziś pokażę misię "na fioletowo", wg życzenia Julii.
Tym razem obrazek na płótnie kwadratowym. i niestety trochę gorszym jakościowo, a co za tym idzie ciężko się z nim pracowało, bo płótno jest bardziej miękkie, jakby nienaciągnięte. Przy misiowym obrazku tego nie widać, ale przy drugim widać... Ale drugi obrazek pokażę jutro, żebym miała co pokazywać, bo chwilowo niewiele się dzieje. To wszystko na dziś. Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam dobrego dnia!
Co ja się namęczyłam z tym sweterkiem... Tego jeszcze nie było... Najpierw zrobiłam sobie ściągacz dolny, bo miałam wizję, żeby robić od dołu i w kółko... Chyba pięć razy zmieniałam wersję warkoczy, bo najzwyczajniej nie mogłam sobie poradzić z rozszyfrowaniem znaczków. Łatwo by było się podpytać, a nie się móżdżyć... Wreszcie wybrałam warkocze całkowicie inne, bo już poprzednich miałam dosyć... za dużo kombinacji było, bo to takie beczółki miały być, dwa paski miały się schodzić i rozchodzić, do tego jeszcze jakieś wzorki dodatkowe, kulki nawet próbowałam... I tymi zwykłymi warkoczami wydziergałam cały sweterek bez rękawów i kołnierza... mierze i masakra... Troszkę wzór mi ściągnął sweterek i za mały wyszedł... I cały sweterek do prucia... I tu nastąpiło olśnienie! Jak grom z jasnego nieba, jakby ktoś mi jakiś kurek w mózgu odkręcił! Olśniło mnie jak powinnam dziergać wzorki które wcześniej mnie pokonały. Wróciłam do pierwszej wersji wzoru sweterka. Tym razem dzierganie poszło dobrze. Trochę miałam problemów z rękawami, ostatecznie zrobiłam tak, że nabrałam oczka wokół wykroju rękawa i robiłam rękaw w kółko od góry :) Miałam też problem z ulokowaniem guzików, bo chciałam tylko 3 guziczki i jeden na kołnierzu. Jeden musiał być nisko, bo się trochę zawijało, dwa musiałam rozlokować na oko, bo nie wiedziałam gdzie dokładnie będzie czwarty guzik, to troszkę krzywo ułożone są te guziki. Te guziczki, które są teraz przyszyte, są tymczasowe, muszę kupić jakieś fajne guziczki. Włóczka to jakiś dziwny mechaty akryl z Lidla w kolorze jasno różowym. Sweterek wygląda tak:
Pewnie że krzywo! Ale i tak dla nie jest to szczyt szczytów! Na tą chwilę oczywiście. Jakby ktoś chciał, to wstawiam też schemat sweterka na którym się wzorowałam. Schemat nie jest najlepszej jakości, ja sobie przyciełam zdjęcie, powiększyłam schemat, wydrukowałam, wzięłam pisak czarny, poprawiłam wszystkie kreski i linie, a na koniec pomalowałam kredkami gdzie lewe, gdzie wzór.
Nawet jestem z siebie zadowolona. Co do moich pytań w poprzednim poście, to dziękuję Kasi i Gardenii za pomoc. Chyba już dam radę :) Miłego dnia Wam życzę!!! Pozdrawiam serdecznie!!!