Translate

28 marca 2011

Biżuteria x 3: "W kolorze Flamenco", " Amarantowe kwiecie" i "Wiosenne kulki".

Jak ładnie mi się nazwy ułożyły :)
"W kolorze Flamenco" - to pierwszy zestaw.
 Szydełkowe kwiatki i drewniane czerwone koraliki.




"Amarantowe kwiecie". Szydełkowe kulki, amarantowe koraliki.

 
Być może powstaną jeszcze kolczyki.

"Wiosenne kulki" - to kompletne szaleństwo - ale chyba bardziej potrzebowałam, żeby popracować z takimi kolorami, niż żeby później nosić ten komplecik :)



Ja nadal tworzę biżuterię... To jakiś nałóg chyba - w piątek założyłam czarny kardigan, czerwoną bluzkę z dekoltem pod szyję i stwierdziłam, że nie mam nic na szyję, do tego zestawu... Szaleństwo jakieś mnie dopadło... Już myślę o kolejnym ciuszku do którego nic nie mam na szyję! 
Cały weekend spędziliśmy w ogrodzie, dlatego post, który miał być weekendowy, jest poniedziałkowy :)  A teraz uciekam doszyć guziczek - zakupiłam za połowę ceny płaszczyk beżowy w H&M :) Za połowę ceny, bo guziczka nie było, a guziczek był w kieszeni :) Hahaha! Teraz myślę o kolorystyce dodatków do tego płaszczyka :P Torba będzie skórzana, w kolorze jasnego brązu. Może pomarańcz, albo jasny brąz... 
Pozdrawiam i życzę słońca!

24 marca 2011

Wiosenne bukieciki inaczej i zastosowanie dla preentu od Millu.

Najpierw wiosenne bukieciki. Zapewne w każdym ogródku pojawiły się ranniki. To takie żółte kwiatki, których nie da rady zebrać w bukiecik - a tak by się chciało, bo przecież to pierwszy objaw wiosny! Więc ja, jako zawzięta osoba, nie dałam się i wymyśliłam taki sposób:


 Ładnie się później rozłożyły i pływały w kieliszku jak lilie wodne :)

Jako drugi chcę zaprezentować kosz na owoce. Długo myślałam jak go ozdobić. Nie miałam wizji, pomysłu, a jak coś mi wpadło do głowy, to mi nie pasowało... Od jakiegoś czasu chodziłam po kuchni z zawieszonymi na zielonych tasiemkach szydełkowymi truskaweczkami, które dostałam od Millu. I nagle eureka! No czemu ja wcześniej na to nie wpadłam! 





Ja nadal szaleję z biżuterią - nie mam weny na nic większego, zrobiłabym sobie jakąś spódniczkę, albo sukienkę... ale jakoś nie mogę się zdecydować co do kolorów.


22 marca 2011

"W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy, powolną strugą płynął wytrwale..." (Daab)

Dziś będzie o ogrodzie. W sobotę trochę popracowaliśmy w ogrodzie i kiedy w niedziele wyszliśmy - naszym oczom ukazał się efekt naszej sobotniej pracy - o! Coś widać! Widać "jakiś" postęp. "Może zrobisz zdjęcia - to będziemy widzieli jak się tu zmienia wszystko - żebyś potem nie mówiła, że nic nie robiłem!" -zaproponował Małżonek. Zrobiłam zdjęcia - zaraz je zaprezentuję, bo może ktoś będzie miał jakieś pomysły na ten ogród.
W zeszłym roku wprowadziliśmy się tutaj w maju - wszystko już pięknie kwitło. Prace w ogrodzie zaczęliśmy w czerwcu, a z braku czasu musieliśmy się ograniczyć do wprowadzenia ogrodu w stan używalności. Ogród był bardzo zaniedbany. Czego ślady niestety widać do dziś... W tym roku mamy ambitne plany - czasu niby więcej, więc zobaczymy co nam się uda wykrzesać z tego miejsca.

Przedstawiam mój ogród:
tadam! Oto mój ogród - z porozwalanymi zabawkami.

część tarasu, pisakownica i gruszka, a tam gdzie leży piłka obok małego rododendrona znalazłam w zeszłym roku widły, wbite w ziemię, odkryłam je po miesiącu walki z ogrodem...

a murkiem znajduje się miejsce które jako drugi zaczęłam modyfikować w zeszłym roku, ponieważ było tam dużo dzikich krzaków, duża dziura i uschła wisienka, jak widać płotek poprzedni mieszkańcy domu, załatali paletami...

nasze schowanko

taras, wokół niego mam skalniaczkowe roślinki zasadzone w dziurach, była to pierwsza rzecz jaką zrobiłam w tym domu, ponieważ w zeszłym roku wrzuciliśmy rzeczy do domu i pojechaliśmy na 2 tyg do Polski, a tam dostałam kartonik roślinek, bo Tata stwierdził, że zajmiemy się pewnie najpierw domem, to żebyśmy jakieś roślinki mieli - a wcześniej w tych dziurach były... np. puszki i pety...

a tu na szybko zrobione miejsce na drzewo, trzeba to zabudować, wykorzystaliśmy część tej budowli jaka już tu była - min wisiały tu sieci rybackie...

a to piaskownica, sama murek wokół budowałam, ze skrzynią na zabawki

tak... tu chcę skalniak, ziemia jest nierówna, z racji krzewów ciężko ją wypoziomować, więc będzie tu skalniak, tam na końcu zasadziłam bukszpan, będzie tam taki mały żywopłocik

i tu moja zmora i bezsilność

zdziczała dzika róża...  w zeszłym roku wycięłam ją w pień... i wróciła... Już nie mam na nią siły... nawet powykopywane korzenie, gdzieś tam zostawiły swoje kawałki i odrosły - może kwasem je potraktuję :) hihihi...

tu był jakiś płotek, tam dalej krzak porzeczki a w tym miejscu będą maliny :) i borówki :) P.S. Za żywopłotem widac basen, który sąsiedzi zostawili na zimę - całoroczny chyba...

a tu tworzymy warzywniak... tylko że...

po przekopaniu tak wygląda ziemia - trzeba ją wywalić i nawieźć nową

A tu sobie nasi poprzednicy zrobili wysypisko... popiołu i śmieci, to są pozostałości, bo już 3/4 tego co było wywieźliśmy

ale za to znalazłam w ogrodzie piękne kamulce na skalniak, a dużo kamieni jest też powkopywanych na brzegach ogrodu

tutaj będziemy składować to z czym sobie nie poradzimy w tym roku, na to miejsce nie mam nawet planów na przyszłość, jest tu cień całkowity przez cały dzień...

to były fajne donice, tylko nie wiem kto je postawił w cieniu... to chcemy rozebrać, kostkę brukową przenieść w ten róg  który przedstawiłam wcześniej

Palenisko które zakryliśmy płotkiem, musimy je rozebrać, wyczyścić i zasypać

tam gdzie nie ma trawy zasadziłam konwalie - chcę żeby się rozrosły, bo wolę konwalie niż chwasty, a miejsce jest raczej cieniste - choć tu jest tego słońca jednak ciut więcej, a koło płotka widać latarenkę na stojaku i mam zamiar wmontować tam jakoś popielniczkę dla Męża.

tu zbudowaliśmy prowizoryczny kompost chcę tutaj postawić ten biały płotek z paleniska i zrobić tu takie boksy na kompost gotowy i kompost dopiero zbierany a za nim miejsce na gałązki, które sobie na jesieni tniemy i mamy bardzo dobrą rozpałkę

Tą susarkę też znalałąm w ogrodzie... po tygodniu wypatrzyłam w krzakach jakieś pręty...




w zeszłym roku w akcje desperacji, że nic mi nie będzie pachniało w ogrodzie zrobiłam sobie taki klombik,

Podczas przekopywania ogródka córka powyciągała z darnii jakieś cebulki i zasadziła je tutaj :) - nawet fachowo to zrobiła

a tu było kolejne palenisko i wielka dziura...  obecnie rośnie tam borówka amerykańska, którą w przypływie radości kupiłam w zeszłym roku, a że nie miałam jej gdzie posadzić, to stwierdziłam , że tu będzie jej najlepiej, miałam zadołowane na zimę sadzonki goździków i innych kwiatków, a że jest to jedyne miejsce na kwiatki, którego w tym roku nie ruszę, to tu muszą na razie zostać.

I na koniec moja największa radość - rododendron!
Kolejne zdjęcia pokażę, jak się ogród  zazieleni. Może macie jakieś sugestie dotyczące tego, co bym mogła robić tu jeszcze, lub co posadzić w cieniach pod drzewami, gdzie najlepiej rosną bluszcze i paprocie...
Tak więc miłego oglądania, przypominam o pytaniach do mnie i o wyróżnieniu, które można sobie "przyjąć" w poście poprzednim, ja uciekam przygotować obiad i od ogrodu! - liście dość opornie się grabią... co je zgrabię, to nowe nawieje...
                                                       
Agnieszka, Eve-jank: Dziękuję Wam bardzo!
Reni: Znam te roślinki - ale o nich zapomniałam... dziękuję, za przypomnienie!
Agawu: Na trampolinę jest inne miejsce, hamak póki co czeka na miejsce, ale cień nie jest dobrym rozwiązaniem - lata w Danii potrafią być upalne - słońce jest niżej, ale za to gdzie słońca nie ma jest zimno! Więc chcę tam coś zasadzić, myślę, że może też jakieś kamyczki tam się znajdą, tak jak napisałaś jakieś cieniolubne krzewy i funkie - o cyzm mi Reni przypomniała:) A stokrotki już są! Zgadzam się, że są piękne, choć niektórzy twierdzą, że niszczą trawnik (?) a gdzie tam! :) Pozdrawiam!

21 marca 2011

Wyróżnienie.

Dziś dostałam od Anielki komentarz z zaproszeniem po obiór wyróżnienia. Odebrałam z wielką radością. 




Zasady:

  • przekazać 7 osobom
  • napisać 7 rzeczy o sobie
Przekazuję wszystkim cudnym i kreatywnym ludziom, którzy odwiedzają mój blog i posiadają swoje blogi.
A co do tych 7 rzeczy: możecie zadawać mi pytania, co byście chcieli wiedzieć. Zostawiam 7 punktów w których będę umieszczała odpowiedzi. Zobaczymy,  czy zapełnią się 7 odpowiedziami :)

1. Co mnie do Danii wywiało? ODP.:
Lubię Skandynawię - choć trudno się żyje w Danii ze względu na to, że tutaj jest największy na świecie nacisk na naukę języka przez obcokrajowców, to ja kocham tu mieszkać -na wsi jest cisza, spokój, nic się nie dzieje - a i ekonomicznie no cóż - dużo lepiej, trzeba się namęczyć, żeby mieć dobrą opinię, ale jak się starasz to można spokojnie sobie żyć i liczyć na pomoc, nawet bezinteresowną. Mój Mąż był kiedyś na delegacji w Danii i tak mu się tu spodobało, że postawiliśmy wszystko na jedną kartę i się tu przeprowadziliśmy. Można tak powiedzieć, że za głosem serca przywiało mnie tutaj - zaufałam, że TUTAJ mi się spodoba - i tak jest!
2. Oj książeczki to najbardziej historyczne, jak się zaczęło od Krzyżaków przeczytanych jednym tchem, tak miłość trwa nadal, Tolkien, klasyka Orwella, byle nie romanse, bo te mnie usypiają. A teraz czytuję tylko po duńsku... muszę się skupić na tym języku.
3.FIRANKI:
Tak to norma w całej Danii, że w oknach  nie ma firanek (oczywiście zdarza się, ale to bardo rzadko, lub u obcokrajowców), wzięło się to stąd: kiedy wikingowie wypływali w morze, kobiety, które zostawały zawsze były" na oku" - brak firanek umożliwiał zaglądanie czy kobieta jest grzeczna :). Mi się akurat to bardzo podoba, jest bardzo jasno, okna są wtedy takie piękne - dają tyle światła i radości, ja nawet w Polsce miałam tylko jedną firankę i to taką tylko do połowy okna, reszta okien to były tylko rolety i jedna taka zasłona na drzwi balkonowe. Mam dwie firanki ale tylko ozdobne w sypialni i jednej łazience. Ale co jest w tej historii firankowej najfajniejszego to, to, że w te okna nikt Ci nie zagląda!
4.
5.
6.
7.

Dziękuję Anielce - jesteś naprawdę Anielska :)